wybor seriali

Dobre seriale potrafią wciągnąć, zaangażować w historię bohaterów, zaintrygować, a czasami także rozbawić. Myślę, że po męczącym dniu najlepiej postawić właśnie na te produkcje z humorystycznym akcentem. Komedie i sitcomy to ekranizacje, które zdecydowanie królują w moim rankingu relaksujących seriali. Dawka ironicznego żartu, satyry czy czarnego humoru zawsze z powodzeniem zapewnia mi wieczorne rozluźnienie. Poznaj najśmieszniejsze seriale na poprawę nastroju.

Przyjaciele – klasyk wśród sitcomów

Przyjaciele często nazywani z angielska „Friendsami” to chyba najpopularniejszy serial, o którym każdy słyszał chociaż raz. Dziesięciosezonowy sitcom ma amerykański rodowód, a jego twórcami są David Crane oraz Marta Kauffman.

Serial opowiada o perypetiach szóstki bliskich znajomych, którzy mieszkają w Nowym Jorku. Już od pierwszego odcinka serialu widzowie poznają główne postaci, czyli Monicę, Rachel, Phoebe, Rossa, Chandlera i Joeya. Jest to zgrana, ale zarazem bardzo różnorodna paczka.

Monica jest pedantyczną szefową kuchni i młodszą siostrą Rossa, który z pasji oraz zawodu zajmuje się paleontologią. Joey to mało rozgarnięty oraz bezrobotny aktor, a także współlokator Chandlera. Ten ostatni wyróżnia się ironicznym poczuciem humoru. Phoebe jest natomiast artystyczną duszą, która na co dzień pracuje jako masażystka. Rachel poznajemy jako rozpieszczoną uciekinierkę sprzed ołtarza. Musisz przyznać, że jest to całkiem niezłe combo charakterów i osobowości.

Paczka przyjaciół najwięcej czasu spędza w jednym ze współdzielonych apartamentów albo w swojej ulubionej kawiarni – Central Perk. W każdym odcinku rozgrywają się nowe akcje, ale w całym sitcomie są też wątki, które ciągną się przez całe sezony. Wciągająca fabuła, mnóstwo żartów sytuacyjnych i duża dawka ironicznego poczucia humoru sprawiają, że serial jest naprawdę przednią rozrywką.

Pomimo upływu lat – Przyjaciele powstawali przecież pomiędzy 1994 a 2004 rokiem, sitcom wcale się nie starzeje. Produkcja dalej potrafi rozbawić widzów – zarówno tych starszych, jak i młodszych. Chociaż już widziałem wszystkie sezony, to z chęcią do nich wracam. Zdecydowanie polecam obejrzenie ulubionego odcinka „Friendsów” na poprawę humoru i odstresowanie po męczącym dniu.

Jak poznałem waszą matkę – romantyczna historia z milionem plot twistów

Relaks po długim dniu może zapewnić Ci także świetny sitcom pt. Jak poznałem waszą matkę. Jest to amerykańska produkcja, której odcinki po raz pierwszy były emitowane w latach 2005-2014. Przez 9 lat powstało równo 9 sezonów serialu, którego twórcami są Carter Bays oraz Craig Thomas.

Serial Jak poznałem waszą matkę przedstawia historię piątki przyjaciół, którzy podobnie jak „friendsi” mieszkają w Nowym Jorku. Cała fabuła sitcomu bazuje na opowieści ukazanej z perspektywy głównego bohatera – Teda. Jest to w pewnym sensie retrospekcja mężczyzny, który po latach opowiada swoim dzieciom właśnie o tym, jak poznał ich matkę.

Jednak nie jest to zwyczajna historia zamykająca się w kilkuminutowej relacji. Ted okazuje się niezłym gawędziarzem, który buduje tło wydarzeń, a także bogato rozwija poboczne wątki związane ze śmiesznymi perypetiami swojej paczki znajomych. Szybko wychodzi na jaw, że znalezienie miłości życia wcale nie było dla Teda łatwym zadaniem.

Nie myśl tylko, że Jak poznałem waszą matkę to jakaś ckliwa historyjka o szukaniu kobiety idealnej. Sitcom nie ma w sobie nic z typowego romansu. Komediowa produkcja obfituje w śmieszne wątki, charakterne postaci oraz ciekawe zwroty akcji. Wszystko to sprawia, że w trakcie oglądania można naprawdę zaangażować się w życie fikcyjnych bohaterów.

Jak poznałem waszą matkę bawi, a także wciąga i sprawia, że czas przelatuje, jak z bicza strzelił. Najważniejsze jednak jest to, że przy okazji pozwala się odstresować oraz zapomnieć o bożym świecie.

Teoria wielkiego podrywu – świat nerdów też może być zabawny

Wśród najlepszych sitcomów nie można pominąć również kultowej Teorii wielkiego podrywu. Jest to kolejny amerykański hit z komediowego gatunku serialowego. The Big Bang Theory, bo tak brzmi oryginalny tytuł produkcji – liczy dwanaście sezonów, a w każdym z nich znajduje się 24 odcinków.

Seria opowiada o perypetiach dwóch młodych geeków w dziedzinie fizyki. Główni bohaterowie – Leonard i Sheldon, mogą pochwalić się znajomością skomplikowanych wzorów, trudnych pojęć czy różnych naukowych teorii. Jednak jak przystało na stereotypowych nerdów, nie mają oni pojęcia na temat zasad obcowania z płcią piękna. Mówiąc dobitniej – w ich życiu nie ma żadnych relacji damsko-męskich.

Codzienność głównych bohaterów bazuje na graniu w gry RPG oraz czytaniu komiksów. Jednak świat specyficznych geeków obraca się o 180 stopni, kiedy do ich bloku wprowadza się Penny. Sąsiadka z naprzeciwka nieźle namiesza w życiu tych nieśmiałych i ekscentrycznych chłopaków.

W Teorii wielkiego podrywu nie brakuje śmiesznych gagów, które wynikają z przerysowania postaci oraz komicznych relacji pomiędzy całkowicie odmiennymi charakterami. Całość jest naprawdę warta obejrzenia. Obiecuję, że czas poświęcony temu serialowi nie będzie zmarnowany!

Młody Sheldon – prequel Teorii wielkiego podrywu

Jeśli potrzebujesz dowodów na to, że The Big Bang Theory jest świetnym serialem, to mam jeden w zanadrzu. Opisywany wyżej sitcom zyskał tak dużą popularność, że powstał nawet prequel na jego podstawie. Serial Młody Sheldon, bo o nim mowa – został zapoczątkowany w 2017 roku i aktualnie ma 5 sezonów. Jednak produkcja jeszcze nie jest zakończona, co oznacza, że twórcy przewidują kolejne części.

Linia fabularna Młodego Sheldona skupia się na tytułowym bohaterze, który jest główną postacią serialowego pierwowzoru. W nowszej ekranizacji widz poznaje perypetie rozgrywające się w trakcie dzieciństwa i okresu dorastania Sheldona.

Dziesięcioletni chłopak jest matematyczno-fizycznym geniuszem. Niesamowity dar czasami bywa też przekleństwem. Młodemu Sheldonowi nie jest łatwo, ponieważ w jego małomiasteczkowej społeczności stanowi pewnego rodzaju wybryk natury. Dzieciaki w jego wieku bardziej interesują się zabawą lub sportem aniżeli nauką i dlatego też tytułowy bohater mocno od nich odstaje.

Odmienność Sheldona odbija się także na jego rodzinie. Rodzice często nie nadążają za tokiem myślenia małego geniusza, ale starają się chronić go przed wytykaniem palcami. Rodzeństwo chłopaka również nie ma lekko. Starszy brat nie do końca akceptuje to, że rodzinny geniusz jest na tyle bystry, że chodzi z nim do jednej klasy. Natomiast siostra bliźniaczka jest nieco zazdrosna o wybitnego brata.

Młody Sheldon potrafi bardzo dobrze rozśmieszyć, bo humor jest tutaj całkiem podobny do tego z Teorii wielkiego podrywu. Jeśli więc spodoba Ci się oryginalna seria, to polecam sięgnąć po kolejną odsłonę tej komediowej produkcji.

Modern family – rodzina, z którą jest fajnie nie tylko na zdjęciu

Do biblioteki najlepszych amerykańskich sitcomów muszę dołączyć również Modern family, czyli oryginalny serial w konwencji mockumentary. Komiczny pseudodokument był emitowany w latach 2009-2020. Produkcja, którą stworzyli Steven Levitan oraz Christopher Lloyd, liczy jedenaście sezonów.

Sitcom opowiada o losach nietypowej rodziny łączącej wiele kultur oraz pokoleń. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy najstarszy bohater i zarazem głowa familii – Jay Pritchett, bierze rozwód. Rozstanie otwiera mu drogę do poślubienia o wiele młodszej Kolumbijki o imieniu Gloria. Wraz z kobietą do rodziny włączony zostaje także jej dziesięcioletni syn.

Dzieciaków w całej familii jest znacznie więcej, ponieważ Jay nie tylko ma swoje potomstwo, ale także jest już dziadkiem. Córka bohatera to mężatka z trójką dzieci. Natomiast syn Jaya jest gejem, który wraz ze swoim chłopakiem adoptował wietnamską dziewczynkę.

Ta mieszanka postaci i charakterów jest dosłownie wybuchowa! Na ekranie dzieje się naprawdę dużo, a więc podczas oglądania Modern family nie da się nudzić. Spokojnie, dawkę śmiechu też dostaniesz.

The Office – najśmieszniejsze biuro w całej Ameryce

W czołówce najlepszych sitcomów nie może zabraknąć także The Office, czyli po prostu Biura. Ten amerykański serial ma 9 sezonów, które emitowane były z latach 2005-2013. Sitcom inspirowany jest brytyjską produkcją o tym samym tytule. Oryginał nie zyskał jednak tak dużego zainteresowania, jak wersja z USA i skończył się po dwóch sezonach.

The Office podobnie jak Modern family przyjmuje format pseudodokumentu. Widz wprowadzony jest do fabularnego świata za sprawą kamer, które z niewiadomych powodów śledzą codzienne życie pracowników firmy Dunder Mifflin. Organizacja zajmuje się sprzedażą papieru, więc teoretycznie nie ma tam nic ciekawego do pokazywania. Jednak szybko okazuje się, że pracownicy oddziału w Scranton robią w biurze wiele dziwnych rzeczy.

O to, aby bohaterowie nie nudzili się w robocie, dba bardzo oryginalny szef – Michael Scott. Uważa się on za najśmieszniejszą osobę na świecie, ale w rzeczywistości sypie samymi sucharami, które przyprawiają pracowników o zażenowanie. Choć na miejscu serialowych postaci pewnie czułbym się tak samo, to podczas oglądania The Office dosłownie pękam ze śmiechu.

Kuriozalna fabuła, niezręczne chwile ciszy po (zamierzenie) nieudanych żartach czy ironiczny humor – wszystko to tworzy oryginalny charakter Biura i sprawia, że sitcom jest prawdziwym majstersztykiem w swoim gatunku. Z całą odpowiedzialnością mogę polecić Ci ten serial na chilloutowe popołudnie lub wieczór. Ze spokojną głową możesz oglądać go po męczącym dniu w pracy, bo chociaż fabuła opowiada o biurowej robocie, to wcale nie dokłada kolejnej dawki pracowniczego stresu.

Simpsonowie – animowany klasyk z trzydziestoletnim stażem

Wśród najlepszych sitcomów nie może zabraknąć miejsca na zdecydowanego klasyka gatunku – Simpsonów. Jest to amerykański serial animowany dla dorosłych, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Animacja zadebiutowała na ekranach już w 1989 roku. Chociaż produkcja ma ponad trzydziestoletni staż, to wciąż powstają jej kolejne sezony. Matt Groening – twórca popularnego sitcomu, wypuścił w świat już łącznie 33 części Simpsonów.

Znana produkcja opowiada o losach pięcioosobowej rodziny, której nazwisko znajduje się w tytule serialu. Familia Simpsonów mieszka w małym miasteczku Springfield. Wśród głównych bohaterów animacji znajdują się Homer, czyli ojciec, pracownik elektrowni atomowej i stały bywalec miejscowego baru, jego żona i zarazem gospodyni domowa – Marge, a także trójka ich dzieci. Potomstwo składa się z nieznośnego dziesięciolatka o imieniu Bart, ośmioletniej i nadwyraz bystrej Lizie oraz małej Maggie, która zajmuje się głównie ssaniem smoczka.

Ta ciekawa, rodzinna zbieranina osobowości ma bardzo ciekawe życie. W końcu ich perypetie przyciągają do ekranów od ponad 30 lat. Jednak dzieje rodzinki Simpsonów to nie jedyna atrakcja serialu. Serial zdobył serca widzów dzięki oryginalnemu humorowi, który przesiąka każdy z odcinków.

W Simpsonach nie brakuje elementów satyrycznych oraz parodii. Sitcom znany jest z inteligentnego obśmiewania stereotypów, a także aktualnych wydarzeń. Podczas oglądania tej amerykańskiej produkcji, zetkniesz się z żartami na temat polityki czy religii. Musisz mieć więc dystans do siebie i swoich poglądów.

Fajne w Simpsonach jest również to, że twórcy wplatają do serialu różne elementy znane z popkulturowego świata. W odcinkach sitcomu występują sparodiowani politycy, sportowcy czy muzycy. W Simpsonach roi się również od nawiązań do innych znanych produkcji. Wprawne oko widza obeznanego z ogólnoświatową kulturą w odcinkach tego sitcomu dopatrzy się różnych motywów z innych serii, filmów czy komiksów.

Family Guy – kolejny sitcom o zwariowanej rodzince

Jeśli jesteś fanem Simpsonów, powinieneś obejrzeć również Family Guy, czyli po polsku Głowę rodziny. Jest to sitcom utrzymany w podobnej konwencji, a także o zbliżonej linii fabularnej. Family Guy jest nieco młodszy od wyżej wspomnianego serialu, ale i tak ma już swoje lata. Debiut sitcomu miał miejsce w 1999 roku i od tamtego czasu na ekranach puszczono już 20 sezonów produkcji. Ostatnia część ujrzała światło w bieżącym roku.

Ta animowana komedia dla dorosłych jest dziełem Setha MacFarlane’a. Amerykanin na łamach serialu opowiada historię rodziny Griffinów. Oprócz zwariowanego Petera, który jest głową rodu, do głównych postaci zaliczają się także jego żona – Lois, szesnastoletnia córka Meg, trzynastolatek Chris oraz roczny Stewie.

Córka państwa Griffinów jest żądna atencji, Chris to pełnoetatowy leniuch, a Stewie okazuje się bystrzachą planującym zawładnięcie światem. Tę „urokliwą” mieszankę uzupełnia Brian – pies, który ma nie tylko problem z alkoholem, ale i dar mówienia oraz inteligencję pozwalającą mu wygłaszać pełne ironii komentarze.

Ogólnie cały sitcom jest pełen sarkastycznego humoru i czarnych żartów. Rodzinka Griffinów potrafi naprawdę nieźle rozbawić. Niektórzy twierdzą nawet, że losy tej szalonej familii zapewniają jeszcze lepszą rozrywkę niż Simpsonowie. Musisz przekonać się o tym na własnej skórze!

Miasteczko South Park – czarny humor to podstawa

Ciężki dzień najlepiej wynagrodzi chwila relaksu z dawką humoru – najlepiej tego czarnego. Żarty na poziomie zapewni natomiast kolejny amerykańskich hit z animowanej biblioteki dla dorosłych. Miasteczko South Park to świetna komedia autorstwa Matta Stone’a oraz Treya Parkera. Panowie z powodzeniem przyciągają widzów do ekranów już od 25 lat.

Miasteczko South Park opowiada o losach czwórki ośmiolatków mieszkających w tytułowej mieścinie. South Park nie jest zwyczajnym miastem. Mamy tutaj wulkan, częste wizyty UFO i inne nietypowe anomalia. Nietypowe są również dzieciaki, które stanowią głównych bohaterów.

Eric jest egoistą, który ma psychopatyczne poglądy oraz interesuje się nazizmem. Kyle to natomiast Żyd z bogobojnej rodziny. Kenny pochodzi z patologicznego i biednego domu. Natomiast Stan to najbardziej zrównoważony członek paczki, który jednak ma swoje problemy – zmaga się z wyznaniem uczucia wobec ukochanej Wendy.

Serial Miasteczko South Park opiera się na slapstickowym humorze. Oznacza to, że występujący w nim bohaterowie są mocno przerysowani, a ich losy przybierają groteskowy charakter. W całej produkcji nie brak absurdalnych wydarzeń i równie niedorzecznego humoru. Czarne żarty o seksistowskim, religijnym czy ideologicznym podtekście sprawiają, że produkcja nie jest ani trochę poprawna politycznie. I to właśnie w Miasteczku South Park jest najlepsze.

Rezygnacja z tabuizacji zapewnia twórcom nieograniczoną wolność tematyczną i otwiera drzwi do krytycznego komentowania otaczającej nas rzeczywistości. W Miasteczku South Park znajdziesz więc wiele nawiązań do popkultury oraz aktualnych (w momencie kręcenia) wydarzeń. Nie zabraknie też satyrycznego obśmiania znanych postaci ze świata polityki czy show-biznesu.

Miasteczko South Park to pozycja, która idealnie nadaje się na odstresowujący seans. Razem z tymi mistrzowskim sitcomem będziesz mógł obrzucić błotem cały świat i pośmiać się do rozpuku.

Chłopaki z baraków – jak zarobić, ale się nie narobić?

Chłopaki z baraków to kanadyjska produkcja, która w szczególny sposób kupiła widzów z całego świata. Serial zadebiutował w 2001 roku, a potem emitowany był przez kolejne 17 lat. Na całą serię składa się 12 sezonów, których twórcą jest Mike Clattenburg.

Chłopaki z baraków to historia trójki przyjaciół mieszkających na osiedlu barakowozów. Tytułowe chłopaki to Julian, Bubbles i Ricky. Fabuła serialu skupia się na działaniach, których bohaterowie podejmują się w celu szybkiego wzbogacenia. Tytułowej trójce przyświeca motto: zarobić, ale się nie narobić. Dlatego też ich sposoby na zdobycie fortuny zazwyczaj nie są legalne.

Serialowe chłopaki parają się głównie drobnymi kradzieżami, a także przemytem i sprzedażą marihuany. Kombinatorski styl życia w połączeniu z uwielbieniem do mocnego balowania sprawia, że chłopaki nie rzadko pakują się w problemy. Postaci przedstawione są naprawdę po mistrzowsku. Reżyser sprawia, że wydają się one pełnokrwiste i… no właśnie niewyreżyserowane.

W pozytywnym odbiorze chłopaków pomagają ich ironiczne żarty i czarny humor kapiący z niemalże każdej linijki wypowiedzianej w serialu. W Chłopakach z baraków znajdziesz potężną dawkę sarkazmu, totalnego luzu oraz dystansu do świata. Ten serial zdecydowanie warto włączyć na odmóżdżenie i zrelaksowanie po długim dniu.

Technicy-magicy – perypetie geeków z działu IT

Wśród produkcji o luźnym charakterze warto wyróżnić też brytyjski serial pt. Technicy-magicy. Jest on dziełem Grahama Linehana i zadebiutował w 2006 roku. W późniejszych latach powstało jeszcze kilka sezonów. Seria ma łącznie cztery części, a więc relatywnie niedużo. Jeśli nie lubisz tzw. tasiemców, to Technicy-magicy są dla Ciebie idealną opcją.

Komediowy sitcom opowiada o perypetiach korporacyjnego działu IT. „Dział” to trochę dużo powiedziane, ponieważ technologiczna komórka składa się dosłownie z dwóch osób. Główni bohaterowie są typowymi geekami. Twórca serialu zadbał o podkreślenie każdej cechy stereotypowego nerda. Postaci noszą koszule w kratę lub sprane koszulki z oklepanymi sloganami, żyją z matkami, a nawet pracują w piwnicy. Jest to dosłownie klasyczny obraz małożyciowego informatyka.

Jednak tytułowi technicy nie duszą się wyłącznie we własnym sosie. Właściwa akcja serialu zaczyna się w momencie, gdy nerdom z IT zostaje przydzielona nowa szefowa. Jen, bo o niej mowa, nie ma zielonego pojęcia o technologii, ale chce uczynić ze swojego zespołu wisienkę na torcie serialowej korporacji. Pomiędzy kobietą a komputerowymi geekami szybko dochodzi do napięć, które zapewniają widzom wiele komicznych sytuacji.

Technicy-magicy to produkcja, którą cechuje specyficzny żart. Typowo brytyjski humor sprawia, że serial wyróżnia się na tle popularnych, amerykańskich sitcomów. Jest to z pewnością ciekawa odmiana, którą warto sprawdzić w wolnym czasie.

Brooklyn 9-9 – amerykańska wersja 13-go Posterunku

Z serialów dobrych na zrelaksowanie po ciężkim dniu mogę polecić również Brooklyn 9-9. Jest to amerykańska produkcja, za którą odpowiadają Dan Goor oraz Michael Schur. Serial utrzymany w konwencji komedii kryminalnej zadebiutował w 2013 roku. Od tamtego czasu powstało całe 8 sezonów produkcji opowiadającej o brooklińskiej policji.

Fabuła Brooklyn 9-9 skupia się na wydarzeniach z tytułowego posterunku o numerze 99. Brooklińscy detektywi to specyficzna zgraja, która nie traktuje swojej pracy zbyt poważnie i leniwie zabiera się do nadchodzących zgłoszeń. Jednak ich podejście do służby ma ulec zmianie dzięki nowemu dowództwu. Kapitan Ray Holt stawia sobie za cel wprowadzenie dyscypliny na tytułowym posterunku.

Komediowy kryminał potrafi rozśmieszyć, ale czasami przewijają się tutaj też nieco poważniejsze kwestie związane z rasizmem, feminizmem czy homofobią. Wątki te nie mają jednak przytłaczającej formy i nie dominują całych odcinków. Brooklyn 9-9 to w końcu jednak komedia.

22 / 100

Dodaj komentarz