Zaznaczam, że lekarzem nie jestem, ale znam się co nieco na zielonej herbacie. Sam sporo jej piję i do tego samego Was namawiam. Dziś skupię się na zaliczanej do najzdrowszych gatunków tych właśnie herbat. Matcha, bo o niej mowa, jest wspomagaczem odchudzania. Może stać się alternatywą dla kawy, co dla mnie osobiście jest świetne, bo tą omijam raczej z daleka. Smakuje też dobrze, uwierzcie na słowo. Co jeszcze powinniście o niej wiedzieć? Już opowiadam.

Matcha – kilka słów wstępu

Mówisz matcha, myślisz japońska zielona herbata w proszku. Mówią, że jest najzdrowsza spośród wszystkich zielonych na świecie. Dowiedziałem się ostatnio, dlaczego jest słodka i aromatyczna. Otóż odpowiedzialne są za to procesy, które wdraża się tak co najmniej dwa tygodnie przed zbiorami. Krzewy osłania się przed słońcem, co spowalnia ich wzrost. Liście stają się blado-zielone, ale to nic złego, a wręcz przeciwnie! Nabierają aminokwasów, dzięki którym właśnie powstaje ta smakowita słodycz. Potem liście są zbierane i ścierane na proszek.

Wspomniałem, że matcha jest herbatą japońską, bo tak właśnie jest nazywana, ale nie oznacza to, że wywodzi się z Kraju Kwitnącej Wiśni. Pochodzi z Chin. Jak więc dotarła do Japonii? Dzięki mnichom buddyjskim. Jeszcze w VIII wieku jej picie było raczej towarzyską rozrywką, ale zmieniło się to już w wieku XII. Wtedy to awansowała. Jej parzenie przypisano już do tradycyjnej ceremonii herbacianej. Wiesz, że stało się ono nawet podstawą do powstania filozofii życia Chado (z japońskiego – Droga Herbaty). O co właściwie w niej chodzi? W centrum Chado znajduje się ceremonia herbaciana, powiązana z rytuałami, które charakteryzują buddyzm Zen. Jak parzysz, a potem pijesz zieloną herbatę, wspomagasz medytację i związany z nią trud, a z drugiej zyskujesz środek do osiągnięcia oświecenia. W świątyniach ofiarowanie napoju Buddzie stało się nawet częścią obowiązujących w nich praktyk. Ta forma picia herbaty, którą znamy dziś, wyłoniła się natomiast w wieku XVI. Teraz ten rytuał jej parzenia sprzyja spotkaniom elity. Wtedy to właśnie następuje wymiana intelektualna, utrzymaniu ciągłości tradycji.

Mniejsze prawdopodobieństwo nowotworów i chorób serca

Oczywiście gwarancji tego nikt Ci nie da, ale mówią, że matcha chroni przed nowotworami i problemami z sercem. To znów sprawka dużej ilości antyoksydantów, czyli przeciwutleniaczy. To właśnie one zapobiegają już wspomnianemu rozwojowi między innymi nowotworów, cukrzycy i nadciśnienia. Czytałem, że pijąc jedną filiżankę matchy zapewniasz sobie tyle samo wartości odżywczych, ile znajdziesz w 10 filiżankach zwykłej zielonej herbaty. Mało tego. Jak już wspomniałem, matcha powinna postawić Cię na nogi zupełnie jak kawa. Wszystko dlatego, że zawiera taką samą ilość kofeiny, jak filiżanka małej czarnej. Różnica między nimi jest jednak taka, że po wypiciu herbaty energię otrzymujesz stopniowo, co oznacza, że możesz pożegnać się z nagłym spadkiem sił.

Odpręż się i schudnij

Wiesz jak to jest z tym odprężeniem. Praca, rodzina, obowiązki – taki kołowrotek może nieźle dać w kość nawet takiej oazie spokoju jak ja. Nie wierzę, że Tobie też czasem nie puszczają nerwy, albo łapiesz się na tym, że nie radzisz sobie ze stresem. Szczególnie teraz, kiedy pandemia daje o sobie znać. Tutaj z pomocą przyjdzie picie zielonej herbaty, nie tylko matchy. Musisz jednak dać jej trochę więcej czasu na zaparzenie. Niech najdzie tak od 5 do 8 minut, żeby uzyskała właściwości odprężające, które zawdzięcza L-teaninie. Ta działa uspokajająco, zmniejsza stres i stabilizuje nastrój.

Matcha może też stać się Twoim sprzymierzeńcem w walce z nadprogramowymi kilogramami. Jak to się dzieje? Już tłumaczę. Wszystko za sprawą EGCG (galusan epigallokatechiny). To taki związek, który ma wpływ na poprawienie się Twojego metabolizmu. Sprawdziłem sobie wyniki badań, które opublikował „American Journal of Clinical Nutrition”. Jak się okazuje, osoby, które piły ekstrakt z zielonej herbaty zrzucały wagę szybciej, niż te, które nie wprowadziły jej do swojej diety. Nie myśl jednak, że jak wypijesz sobie filiżankę herbatki, to nagle staniesz się fit młody bogiem. Nie, to absolutnie tak nie działa. Owszem, na pewno Ci nie zaszkodzi, wspomoże proces odchudzania, ale musisz jej w tym pomóc. Dieta, ćwiczenia – bez tego się nie obejdziesz.

Buduj odporność

Pijąc matchę przyczyniasz się do wspierania układu odpornościowego. Jednym z jej głównych składników są katechiny, które wykazują właściwości antybiotyczne. Działają antywirusowo i antybakteryjnie, a więc mocno wspierają organizm. To nie koniec. Jedną filiżanką matchy fundujesz sobie sporą dawkę witamin A i C, już nie wspomnę o żelazie i potasie. Dzięki niej możesz też spróbować obniżyć poziom złego cholesteroli LDL, a także wziąć się za oczyszczanie organizmu.

Lubisz gotować?

Mi zdarzy się czasem zaszyć w kuchni. Przekonałem się ostatnio o tym, że w gotowaniu też można przeforsować zieloną herbatę. Musisz jednak wiedzieć, że kiedy zaczniesz łączyć matchę z innymi składnikami, osłabisz jej właściwości. Ale smak jest fajny! Możesz dodać ją do jogurtu, koktajli, a nawet zrobić mattcha latte! Moja piękniejsza połówka czasem docenia ją podczas robienia ciast, albo tortów. Jeśli jesteś jednak tradycjonalistom, zaraz wytłumaczę jak krok po kroku zaparzyć matchę.

Jak zaparzać matchę?

Już tłumaczę, to nie jest jakieś mocno skomplikowane.

Jeśli chcesz zaparzyć matchę w tradycyjny sposób, przygotuj:

  • matchawan (czarkę),
  • chashaku bambusową łyżeczkę),
  • chasen (bambusową trzepaczkę).

Wsyp do czarki dwie łyżeczki matchy. Jeśli nie masz bambusowej, możesz ją zastąpić zwykłą, wtedy wystarczy jedna. Potem musisz zalać ją gorącą wodą, ważne, żeby miała temperaturę 80 °C. Teraz przyda Ci się chasen. Jeśli będziesz mieszał nim energicznie herbatę, powinna powstać Ci gęsta zielona piana – bo o to właśnie chodzi. Na koniec możesz dolać wodę, jeśli nie lubisz zbyt mocnych aromatów.

Jeśli chcesz iść na skróty i nie inwestować w żadne z powyższych akcesoriów, sięgnij po kubek i spieniacz do mleka. Wystarczy łyżeczka matchy zalana 100 ml wody (ta sama temperatura, co poprzednio), a następnie mieszanie jej spieniaczem. I znów, w zależności od tego, czy lubisz mocne aromaty, dodajesz wodę, albo nie.

Matcha dobrze też smakuje z wodą mineralną. Śmiało możesz też przygotować ją w shakerze na ciepło i na zimno.

Zielona herbata ma swój specyficzny smak. Raczej nie spotkałem się ze stwierdzeniem – jest trochę smaczna, albo może być. Albo się ja lubi i pije regularnie, albo odstawia na bok i zapomina. Opcja nr 2 jest kiepska, ale rozumiem, jeśli po prostu nie będziesz mógł przekonać się do opcji nr 1. Spróbuj jednak. Będziesz miał z tego więcej korzyści, niż Ci się wydaje. Zafundujesz sobie zastrzyk energii w duecie z witaminami i składnikami, które mogą wpłynąć na Twoją odporność. W zestawieniu ze zdrową zbilansowaną dietą i aktywnością fizyczną, będziesz naprawdę na dobrej drodze do tego, żeby po prostu poczuć się dobrze. A o to właśnie chodzi w tym całym kołowrotku zwanym życiem. Także, pij matchę  i daj znać, czy przypadła Ci do gustu. Ciekaw jestem bardzo czy tak się stanie, a jeśli tak, to dlaczego. Na zdrowie!

Dodaj komentarz