chronicznie nieszczesliwy mezczyzna

Mam kiepski dzień – chyba każdy z Was powtarzał sobie to stwierdzenie jak mantrę. Od czasu do czasu zdarza się, że po prostu ,,jest nie tak”. I chociażby się waliło, paliło wokół każdy powtarzał, że sorry, ale nie masz powodów do zmartwień, to słysząc takie głosy najchętniej byś kazał mu zniknąć i to w tej mikrosekundzie. No ok, powiedzmy, że to normalne. Wszyscy miewamy gorsze momenty. Są jednak typu facetów chronicznie nieszczęśliwych, którzy w tym ,,wszystko bez sensu” osiągnęli niemal mistrzostwo. Już tłumaczę o jakie zachowania chodzi.

Jak to jest z tym szczęściem

Usiądź sobie na spokojnie i pomyśl o swoich znajomych. Czy potrafisz w momencie wskazać osoby, które tak naprawdę zarażają Cię swoim szczęściem. Są wiesz, uśmiechnięte i nie marudzą, że a to praca nie ta, a to kobietę wiecznie boli głowa, a to podatki…i tak dalej i tak dalej. Czy możesz wskazać jasno, że ten gość jak się ze mną spotyka po prostu się uśmiecha. Na pewno kilku takich się znajdzie, ale pewnie policzysz ich na palcach jednej ręki. Założę się, że o wiele łatwiej będzie Ci wyliczyć (nie wiem czy rąk nie zabraknie) takich, którzy jednak wolą postawić na pokazywanie jak to w tym życiu nie jest ciężko. Nie mówię, że to wiesz, typowi przedstawiciele malkontenctwa, ale no umówmy się – więcej facetów usiądzie z Tobą przy piwie i będzie miało te swoje bolączki. Chyba, że nie powie o nich jasno, a będzie pod płaszczykiem cudowności próbowało podbudować ego opowiadając o rzekomych sukcesach. Ale to już zupełnie inne typy, na kolejny tekst.

Skupmy się jednak na tych typach, którzy we wszystkim widzą dno. Nie, nie mówię o osobach chorych na depresję, ale po prostu tych, którzy „już tak mają”. Istnieją pewne cechy i nawyki, z pomocą których łatwo możesz ich rozpoznać. Już spieszę z wyjaśnieniami.

O losie – jakie życie jest ciężkie

No właśnie i to jak! Chronicznie nieszczęśliwy facet we wszystkim będzie dopatrywał się ciężaru. Przyjmują go na klatę i tak idą przez życie. Wieczni cierpiętnicy. Kolejne wyzwania nie traktują z entuzjazmem, chęcią nauczenia się czegoś nowego. Wiesz, fajnie czasem się sprawdzić, nie? Nawet, jeśli na początku drogi myślisz, że nie dasz rady, ale próbujesz. I na końcu ta ekscytacja, że dałeś radę, że się nie poddałeś, że się czegoś nauczyłeś – znasz to uczucie? Chronicznie nieszczęśliwy facet niekoniecznie. On już na wstępie powie sobie znowu ja, czemu mnie to spotyka i tak dalej…Rozumiesz, co próbuję Ci przekazać. Nie szuka wyjścia, a sam pod sobą kopie dół.

Nie ufaj nikomu!

Ok, umówmy się, obowiązuje jednak zasada ograniczonego zaufania. Wiara w to, że każdy ma wobec nas dobre intencje jest po prostu zwykłą naiwnością. Niemniej jednak większość tak zwanych osób szczęśliwych nie zakłada z góry, że absolutnie każdy chce ich oszukać. Nie wietrzą w każdym najmniejszym geście i słowie spisku, a raczej podchodzi do tego neutralnie, a często też z pewną dozą otwartości. Jeśli nie jesteś chronicznie nieszczęśliwy przyjmujesz raczej otwartą postawę. Starasz się budować wspólnotę, a przynajmniej nie zamykać się na każdego nowego osobnika, którego spotkasz na swojej drodze. Dajesz mu białą, czystą kartkę. Jak ją zapisze, to już inna kwestia. Analogicznie, wspomniany nieszczęśliwiec raczej wszędzie wietrzy podstęp. Zamyka się na innych, nie widzi relacji poza wąskim kręgiem swoich znajomych, których nomen omen też często podejrzewa o manipulację, albo nieszczere intencje.

Ach ta zazdrość

Umówmy się, nie każdy z nas chodzi wyprostowany jak tyczka i wie, że jest dobry w tym co robi. Każdy z nas ma jakieś tam swoje przysłowiowe ale względem siebie, jednak nie rujnuje mu ono dnia, a tym bardziej psychiki. Czasem nad tymi niedoskonałościami można przecież pracować, innym razem po prostu zwyczajnie je zaakceptować. W przypadku wiecznego nieszczęśliwca nie ma absolutnie takiej opcji. Ci permanentnie porównują się z innymi, umniejszają swoje osiągnięcia i przy okazji są po prostu o nie zazdrośni. Nie potrafią cieszyć się z tego, że zwyczajnie się komuś wiedzie lepiej. Albo po prostu się powiodło. No umówmy się, na sukcesy i szczęście trzeba jednak sobie zapracować, a przynajmniej nie stać z założonymi rękami. Manna z nieba nie spadnie, świat nie będzie wciąż ubiegał się o nasze względy. Jeśli sami nie pomożemy szczęściu, to kto do licha ma to zrobić?

Strach przed przyszłością

Pomyśl sobie – co przyniesie przyszłość. Scenariusze są różne i za nic na 100 procent nie zaplanujesz tego, co nawet może zdarzy się za pięć minut. No, ale na litość. Ludzi planują, mają cele, marzenia, dążenia. Oczywiście różnie się to w życiu układa. Czasem po prostu nie wychodzi, czasem się nie chce, innym razem trzeba coś odłożyć na później. Niemniej życie ma smaczek, jak masz jakąś tam swoją ścieżkę i zdobywasz kolejne szczyty. Czasem upadasz, ale otrzepujesz pył z kolan i idziesz dalej. Często robisz sobie przystanek, bo tak. Bo boli, bo masz dość, bo zwyczajnie Ci się nie chce. Ale mija trochę czasu, w głowie rodzi się nowy plan. No i do przodu! Facet chronicznie nieszczęśliwy poddaje się już na starcie. Przyszłość go przeraża, a przynajmniej nie widzi w niej większego sensu. Bo skoro teraz jest kiepsko, to co zmieni kilka dni czy miesięcy? Kolejna kwestia, to strach. Lęk przed nieznanym paraliżuje ten typ człowieka. Bezpiecznie czuje się w tym co tu i teraz. W swoim poletku, które może nie do końca mu pasuje, ale jest znajome. Wie czego się po nim spodziewać, jest tak swojsko. Jak to mówią…stabilnie. Nie uda się, po co próbować, po co się starać? No po co! Kiepskie podejście, ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz.

Plotki ploteczki i narzekanie

Spotykasz się z kumplami i co? No przecież wiemy co! W zdrowej relacji mówisz co u Ciebie, jesteś zainteresowany co u nich. Śmiejecie się, odreagowujecie wszelkie bolączki, bo przecież to kumple. Czasem sobie ponarzekacie, bo tak. Bo przecież wieczny uśmiech jest nie do zrealizowania. Nie ma, że ciągle jest z górki, ba! Jeszcze więcej razy spadasz i mocno odczuwasz skutki upadku. Niemniej, starasz się nie dawać, a przynajmniej znaleźć jakąś zdrową równowagę w rozmowie. Przecież nie na rozmówców sieci i nie będziesz ich męczył swoimi tekstami w stylu ,,znowu w życiu mi nie wyszło”. No kiepska sprawa, jeśli wciąż to robisz. A tak właśnie postępują wspomnieni wieczni nieszczęśliwcy. Żyją przeszłością, nie patrzą jasno w przyszłość. Każde potknięcie traktują jak osobistą tragedię z której nie wydostaną się przez najbliższe 10 lat. Ulubione tematy: trudności życiowe. Ok, można tego posłuchać, ale kiedy robi się to już startą płytą, to na litość, nic, tylko…sam sobie już dokończ.

Wiadomo, nie ma ideałów. Każdy ma swoje bolączki życia codziennego. Wieczny uśmiech też potrafi być mega sztuczny. Ratunek: zdrowa równowaga i dystans. Dystans…tylko on może nas uratować.

Dodaj komentarz