Jak uszczesliwic kobiete

Jeśli miałbym porównać umysł faceta do umysłu kobiety to ten pierwszy przywodzi na myśl puzzle z 500 elementami, a ten drugi – zestaw z 10 000 tysiącami niepasujących do siebie kawałków tektury. Zrozumieć kobietę to rzecz absurdalnie skomplikowana i nie ma sensu temu zaprzeczać. Czasem jednak można znacznie przybliżyć się do rozwiązania jednej z największych zagadek w dziejach ludzkości i dzięki temu uszczęśliwić swoją drugą połówkę. Jak to zrobić? Zadanie z serii karkołomnych, ale nie niemożliwych.

Kobieta zmienną jest i nic z tym nie zrobisz

Najgorsza w tym wszystkim jest świadomość, że kobieta potrafi zmieniać zdanie szybciej niż wydaje pieniądze na kosmetyki czy ciuchy, których zresztą wcale nie potrzebuje. Kobieca natura jest na tyle dziwnym tworem, że nigdy w życiu nie będę miał na tyle odwagi by powiedzieć, że doskonale wiem co tym naszym paniom kotłuje się w tych ich pięknych główkach. I przecież nie o to chodzi – nikt nie każe ci zostać znawcą płci żeńskiej, bo, uwaga… one często same nie wiedzą czego chcą. Pewnie wyleje się teraz na mnie fala hejtu, ale z mojej perspektywy tak to w wielu przypadkach wygląda. Wystarczy przyjrzeć się swojej wybrance na co dzień. Nie potrafi się zdecydować na jedną sukienkę? A może 100 razy zdążyła zmienić projekt nowej kuchni, zanim trafiła na ten właściwy? Niby nic nieznaczące pierdoły, ale doskonale obrazują to, z czym każdy facet musi mierzyć się przez 365 dni w roku, aż do wyzionięcia ducha (albo rozwodu). Pamiętaj jednak, że nic straconego. Co prawda nie znajdziesz recepty na zrozumienie kobiety, ale możesz nauczyć się kilku skutecznych sztuczek, dzięki którym na twarzy Twojej księżniczki pojawi się szczery uśmiech.

Poznaj ją na nowo

Mogłoby się wydawać, że ludzie trwający w związkach z kilkuletnim albo dłuższym stażem znają się jak łyse konie. A tu proszę, niespodzianka, bo niekoniecznie. To, że śpicie ze sobą w jednym łóżku czy nie masz oporów, żeby puścić soczystego bąka w jej towarzystwie wcale nie jest równoznaczne z tym, że przejrzałeś ją na wylot i nic nie jest w stanie Cię zaskoczyć. Powiem Ci więcej – któregoś dnia może się okazać, że poczułeś się zbyt pewnie i odpuściłeś sobie zgłębianie tajników jej charakteru. Pamiętaj, że tylko krowa nie zmienia zdania, więc to, że na pierwszej randce nie mogła oderwać się od kebsa wcale nie oznacza, że wciąż uwielbia się nim raczyć. W większości przypadków problem jest jednak nieco bardziej złożony niż miana preferencji kulinarnych i polega na tym, że my, faceci, często przestajemy zwracać uwagę na rzeczy oczywiste, które w oczach kobiety wcale nie muszą takimi być. Byłoby trochę słabo, jeśli na rocznicę ślubu zabrałbyś ją do teatru nie mając pojęcia, że ona nie przepada za taką formą rozrywki. Cała sztuka polega na tym, żeby poznawać swoją kobietę na nowo i przede wszystkim słuchać tego, co do Ciebie mówi zamiast odlatywać myślami do zbliżającego się meczu Ligi Mistrzów.

Mały gest, a cieszy

Kobiety wcale nie są materialistkami, a przynajmniej większość z nich okazuje się przywiązywać znacznie większą wagę do drobnych gestów niż do drogich prezentów. Wbrew pozorom nie musisz się wysilać, żeby uszczęśliwić swoją kobietę. Wystarczy, że ruszysz trochę swoją mózgownicą i sam domyślisz się, że miejsce Twoich brudnych gaci i skarpet jest w koszu na brudną bieliznę a nie pod łóżkiem. Możesz też zaskoczyć swoją kobietę śniadaniem, niekoniecznie do łóżka, bo później okruszki dość mocno uwierają w tyłek podczas spania. Wystarczy, że wyręczysz ją w kilku domowych czynnościach, które nie wykraczają poza Twoje kompetencje Perfekcyjnego Pana Domu, a sprawią, że kobieta będzie miała 15 min więcej czasu na spanie czy wieczorną kąpiel relaksacyjną. No dobra, wróćmy jeszcze na chwilę do tych nieszczęsnych prezentów – nie myśl, że całkowicie jesteś zwolniony z obowiązku ich kupowania, bo nawet jeśli kobieta zarzeka się, że nie masz nie wydawać pieniędzy na głupoty bo wisi nad wami hipoteka, to zawsze uśmiechnie się na widok kwiatów albo biletów do kina na najnowszą komedię romantyczną (byle nie z Karolakiem…).

Kocham Cię

Dwa słowa, które jak nic innego potrafią poprawić humor nawet w cholernie ciężki dzień. Im dłużej jesteście razem, tym coraz rzadziej można usłyszeć miłosne wyznania. Zdaję sobie sprawę, że w związkach z długim stażem pojawia się podobna tendencja, jednak zrób wszystko, żeby nie popaść w rutynę i po prostu nie zdziadzieć. Proste „kocham Cię” nie jest oczywiście lekiem na całe zło, ale trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że każda kobieta nieustannie potrzebuje czułych gestów i zapewnień o tym, że nasze uczucia nie uległy zmianie. Wiem, że spora część facetów nie zawraca sobie głowy powtarzaniem „kocham Cię” bo wychodzą z założenia, że jest to sprawa oczywista. No niestety tak to nie działa. Pamiętaj, że płeć piękna czasem doszukuje się drugiego dna tam, gdzie go nie ma. Przestrzegam jednak, żeby popadać ze skrajności w skrajność i tych magicznych słów nie wypowiadać tak sobie, od niechcenia, bo po prostu przedobrzysz. Ranga „kocham Cię” zmaleje do poziomu „dzień dobry” albo wręcz „pocałuj mnie w d…”.

Nie przestawaj ją zaskakiwać

Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie jednym z określeń, które najbardziej urąga męskości faceta to … „ciepłe kluchy”. Nawet jeśli kobieta nazwie mnie „dupkiem” to nie wywiera to na mnie takiego wrażenia jak właśnie te nieszczęsne kluchy. No bo co to oznacza? Że ktoś jest totalnym frajerem i nie potrafi wyrwać się ze szponów swojej codziennej rutyny. Jeśli należysz do tych, którzy co piątek zamawiają pizzę, a soboty nie wyobrażają sobie bez wizyty na myjni, to raczej nie zdołasz zaskoczyć swojej ukochanej. Nie zrozum mnie źle – ma nic złego w poukładanych sprawach prywatnych, dopóki monotonia nie przejmuje całkowitej kontroli nad Waszym życiem. Kobieta lubi być od czasu do czasu pozytywnie zaskakiwana, dlatego daj się czasem ponieść fantazji. Weź ją na weekendową wycieczkę nad morze, na Mazury albo w góry – możliwości jest od groma. Jeśli nie wyjazd-niespodzianka, to może kolacja w tej nowej restauracji, o którą Twoja wybranka truje Ci cztery litery od dłuższego czasu. Albo koncert jej ulubionego artysty, oczywiście jak tylko to całe koronawirusowe szaleństwo się skończy. Grunt to trafić w jej gusta i zainteresowania.

Bądź jej prywatnym bodyguardem

Nawet jeśli do Kevina Costnera jeszcze Ci trochę brakuje, to wcale nie musisz rezygnować z bycia księciem na białym koniu. Kobiety bardzo cenią sobie poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli nie dają sobie tego po sobie poznać. Prawda jest jednak taka, że każda przedstawicielka płci żeńskiej może nie wymaga, ale po cichu oczekuje od swojego faceta odpowiedniego poziomu męskości i przede wszystkim odwagi. Nie chodzi jednak o to, żeby każdego natręta, który podbija do Twojej ukochanej częstować prawym sierpowym. Mordobicie stosuj tylko w ekstremalnych przypadkach, kiedy rozwiązanie problemu z pomocą kulturalnej wymiany zdań po prostu przerasta Twojego przeciwnika i inaczej nie da rady. Zresztą chyba każdy dżentelmen poczuwa się do tego, żeby bronić honoru kobiety za wszelką cenę, bo nie oszukujmy się, jest to świetny sposób na podbudowanie własnego ego, a przy okazji zapunktowanie u ukochanej.

Doceniaj i komplementuj, nie tylko od święta

Nawet jeden drobny komplement może sprawić, że Twoja ukochana wreszcie się uśmiechnie i poczuje się wyjątkowa. Kobiety są niezwykle wrażliwe i uczuciowe, co wbrew pozorom wcale nie ułatwia nam zadania. Pamiętaj jednak, że nasze panie są niezwykle wyczulone na fałsz i obłudę to tego stopnia, że czasem się zastanawiam czy zamiast układu nerwowego nie mają czasem wykrywacza kłamstw. Ale do rzeczy – nie ma sensu mówić kobiecie, że świetnie wygląda w nowych ciuchach, kiedy wcale tak nie jest. Tutaj protip – złe nowiny przekazuj jej w możliwie najbardziej delikatny sposób. Zamiast karmić ją komplementami z kosmosu pochwal to, co Ci się w niej rzeczywiście podoba – nową fryzurę, torebkę czy buty. Na wyglądzie zewnętrznym świat się jednak nie kończy, dlatego doceń ją za to, jakim jest człowiekiem i ile wysiłku wkłada w to, żeby rozwijać swoją karierę zawodową przy dwójce dzieci i pierdyliardzie obowiązków domowych. Mówi się, że kobiety zapamiętują tylko nasze wpadki, ale tak naprawdę niemal każde miłe i szczere słówko pod jej adresem wywoła u niej mały wyrzut euforii. Kto wie, może zapunktujesz niczym Michael Jordan w finałach NBA i zasłużysz na nagrodę w sypialni?

6 / 100

Dodaj komentarz