Tour de France, czyli słynny wyścig kolarski. Historia i przebieg

Spis treści

wyscig kolarski tour de france

Tour de France, jeden z najsłynniejszych wyścigów świata, to nieodłączna część dziejów i współczesności kolarstwa. Występ w tych zawodach jest marzeniem każdego zawodnika, a sukces zapewnia prestiż tak wśród kibiców, jak i kolegów po fachu. Tour de France to jednak nie tylko chwalebne dzieje, ale i skandale, które od kilkudziesięciu lat wstrząsają opinią publiczną. Oto historia legendarnego wyścigu kolarskiego licząca sobie już ponad 100 lat.

Powstanie Tour de France

Druga połowa XIX wieku i początek kolejnego stulecia cechował się wzmożonym zainteresowaniem sportem. To właśnie wtedy ludzie zaczęli się zbierać, by wspólnie poćwiczyć. Z czasem wyłoniły się nowe dyscypliny sportu, a potem także organizacje takie jak kluby piłkarskie. Właśnie w tym okresie, dokładnie w 1896 roku, odbyły się pierwsze igrzyska olimpijskie. Coraz większe zainteresowanie zawodami sportowymi nie umknęło uwadze Henri Desgrange’a, miłośnika jazdy na rowerze i założyciela czasopisma L’Auto. Widząc pasję wielu osób do jazdy na dwóch kółkach, postanowił zorganizować zawody, które przy okazji promowałyby jego gazetę.

Desgrange przeszedł od idei do czynów i w 1902 roku ogłosił powstanie wyścigu kolarskiego. W jego zamyśle miał się on toczyć na drogach łączących największe francuskie miasta. Metropolie rozsiane są po całym kraju, co oznaczało, że trzeba będzie go objechać. Stąd założyciel wziął pomysł na nazwę wyścigu – Tour de France. Z tego samego powodu, czyli ściganiu się dookoła państwa, do zawodów przylgnęło też drugie, nieoficjalne miano, jakim jest La Grande Boucle, czyli wielka pętla.

Tour de France w pierwszej połowie XX wieku

Pierwszy Tour de France odbył się w 1903 roku i objął przejazd przez Paryż, Nantes, Tuluzę, Bordeaux i Marsylię. Co ważne, w przeciwieństwie do zdecydowanej większości zawodów rozgrywanych w tamtych czasach, kolarski wyścig dawał szansę zarobku. Był on naprawdę spory, o czym przekonał się pierwszy zwycięzca. Maurice Garin za swoje osiągnięcie dostał 3000 franków. Nie wiem, ile by to było dziś, ale biorąc pod uwagę ogromne różnice w wartości pieniądza między tamtymi a współczesnymi czasami, przypuszczam, że Garin zgarnął małą fortunę.

Pierwszy zwycięzca został też pierwszym skandalistą w dziejach Tour de France. W kolejnym roku on i paru innych kolarzy „pomagało sobie” w trakcie wyścigu. Ze względu na stan ówczesnej wiedzy medycznej nie było jeszcze mowy o dopingu. Sprytni sportowcy znaleźli inny sposób i niektóre odcinki przejechali pociągiem. Garina i innych zdyskwalifikowano, dzięki czemu wygrał piąty na mecie Henri Cornet. Kolejne lata upłynęły spokojniej, ale dość szybko rywalizacja przestała być wewnętrzną sprawą Francuzów. Już w 1909 roku po raz pierwszy wygrał cudzoziemiec. Był nim Luksemburczyk François Faber.

W kolejnych latach w Wielkiej Pętli zaczęli dominować Belgowie. Nie zmieniło się to także po przerwie spowodowanej wybuchem I wojny światowej. Z tego powodu zawody nie odbyły się w latach 1915-1918. W okresie międzywojennym Francuzom wyrośli nowi groźni konkurenci – Włosi. W latach 20. wyścig dwa razy wygrał, a raz był drugi, Ottavio Bottecchia. W kolejnej dekadzie z dobrej strony pokazał się Giuseppe Martano. On jednak nigdy nie wygrał Tour de France, będąc raz drugi, a raz trzeci. Zwyciężył za to Gino Bartali, dokonując tego wyczynu w 1938 roku. Co ciekawe, najwyższy stopień podium udało mu się zająć też 10 lat później.

Tour de France po II wojnie światowej

Lato 1939 roku było ostatnim spokojnym w Europie na kilka kolejnych lat. Zorganizowany wtedy wyścig wygrał Belg Sylvère Maes. Kolejne zawody odbyły się dopiero w 1947 roku. Od tej pory, na szczęście, nie było już powodu, by je odwoływać. Zwycięstwa w Wielkiej Pętli nadal dzielili między siebie głównie Francuzi, Belgowie i Włosi. Wyrosła im jednak konkurencja, przede wszystkim Hiszpanie. W latach 60. pojawił się też pierwszy seryjny zwycięzca. Francuz Jacques Anquetil był pierwszy w klasyfikacji generalnej pięć razy, z czego czterokrotnie wygrał z rzędu. Jego wyczyn powtórzył później Belg Eddy Merckx, będąc liderem w edycjach 1969-1972.

Lata 60. okazały się przełomowe dla Tour de France z jeszcze jednego powodu. Niestety, nie jest on chwalebny. O tym, że kolarze wspomagają się nielegalnymi środkami, mówiło się wówczas już od kilku lat. W 1967 roku mleko w końcu się rozlało. Brytyjski zawodnik Tom Simpson dostał zawału serca na trudnym odcinku trasy polegającym na wjeździe na Mont Ventoux. Szczyt znajdujący się na poziomie 1912 m n.p.m. okazał się jego przekleństwem. Sportowiec zmarł, a po zbadaniu przyczyn okazało się, że w jego organizmie znajduje się duża zawartość amfetaminy. Od tej pory władze Tour de France zaczęły przeprowadzać kontrole antydopingowe. Na nic się to jednak nie zdało.

Pod znakiem skandali, czyli najnowsze dzieje Tour de France

Przykładem pokazującym, że kolarze mimo kontroli i wpadek kolegów szprycują się wspomagaczami, jest wzrastająca prędkość jazdy. Pierwszy zwycięzca jechał ze średnią prędkością 25 km/h. Dziś dochodzi ona do około 45 km/h. Na poszczególnych odcinkach, gdzie jest się jak rozpędzić, zawodnicy potrafią pędzić już niczym samochody. Rekordzistą jak na razie jest Belg Edward Theuns, który w 2020 na jednym z etapów gnał z prędkością 98,9 km/h. Nie twierdzę, że akurat on się czymś wspomógł, być może nie, a być może jeszcze nie złapano go za rękę. Piszę o nim tylko w celu zobrazowania, do czego zdolni są współcześni kolarze.

Edwarda Theunsa sądzić nie będę, ponieważ nie mam ani dowodów, ani wiedzy, że coś zażywa lub wstrzykuje. Byli jednak tacy, co do których wątpliwości już nie ma. Swego czasu słynny był przypadek szwajcarskiej drużyny Festina, której lekarz podawał zawodnikom niedozwolone substancje. Śledztwo przyczyniło się do kontroli w innych zespołach, ponieważ trudno było uwierzyć, że nie ma więcej czarnych owiec. Czym się to skończyło? O ile wcześniej mleko się rozlewało, gdy wychodziło na jaw, że Maurice Garin i trzech innych gagatków urządzało sobie przejażdżki pociągiem, a Tom Simpson jedynym, u którego coś wykryto, o tyle w 1998 roku wybiło już szambo. Okazało się, że doping wśród kolarzy jest powszechny.

Przypadek Lance’a Armstronga

Bezlitosna rywalizacja o sukcesy i pieniądze co jakiś czas szargała opinię legendarnego wyścigu. W pewnym momencie nie można było już być pewnym, czy któregoś wyróżniającego się zawodnika zaraz nie wykluczą z wyścigu. Głośnych przypadków nie brakowało, ale stały się tylko preludium do największego skandalu dopingowego w historii Wielkiej Pętli. W 2005 roku pojawiły się pierwsze doniesienia na temat Lance’a Armstronga. Amerykanin zaprzeczał, jakoby nielegalnie się wspomagał, ale dla pewności wszczęto przeciwko niemu śledztwo. Trwało kilka lat, w trakcie których kolarz dalej brał udział w wyścigach. Jak najbardziej miał prawo, ponieważ przecież jeszcze niczego mu nie udowodniono.

Amerykańska Agencja Antydopingowa (USADA) w końcu jednak potwierdziła przypuszczenia. W 2012 roku Lance Armstrong został uznany winnym przyjmowania dopingu i skazany na dożywotni zakaz brania udziału w profesjonalnych zawodach kolarskich. Stracił też wszystkie siedem tytułów zwycięzcy, przez co nie jest już rekordzistą Tour de France. Ten zaszczyt przypada wspólnie pięciokrotnym triumfatorom, czyli wspomnianym już Jacquesowi Anquetilowi i Eddy’emu Merckxowi oraz występującemu w latach 90. Hiszpanowi Miguelowi Indurainowi. Sam Armstrong przyznał się później do wspomagania się zabronionymi substancjami i zniknął z życia publicznego.

Tour de France poza Francją

Tour de France, jak wskazuje sama nazwa, to wyścig dookoła Francji. Rzeczywiście, wiele edycji to rywalizacja w granicach tego kraju. Nie zawsze jednak tak jest, dzięki czemu kolarzy mają okazję zobaczyć również mieszkańcy innych państw. Co ciekawe, nie zawsze są to tylko te graniczące z Francją. Wyznaczanie pojedynczych odcinków poza nią ma też zaskakująco długą historię. Pierwszy zagraniczny etap odbył się już w 1954 roku, a zadaniem kolarzy było dojechanie do Amsterdamu. W kolejnych latach rywalizacja przenosiła się też m.in. do Brukseli i Kolonii. Najlepszych kolarzy gościły też Szwajcaria, Luksemburg, Monako i Hiszpania.

Do grona państw, w których odbyła się Wielka Pętla, zaliczają się też Wyspy Brytyjskie. Najpierw, w 1998 roku zorganizowano wyścig w Dublinie, a dziewięć lat później kolarze dojechali do Londynu. Najdalej było im jednak w 2022 roku, gdy rywalizacja na chwilę przeniosła się do Kopenhagi. Czy możemy liczyć na to, że kiedyś Tour de France zawita do Polski? Kto wie, skoro w dość odległej od Francji Danii wyścig się odbył, to mógłby też nad Wisłą. Jeśli nawet, to trudno przewidzieć kiedy. Etapy poza Francją organizowane są nieregularnie.

Tour de France nie tylko dla mężczyzn

Kobiecy sport od lat boryka się z problemem zainteresowania, a w konsekwencji sponsorów. Najlepszym przykładem jest piłka nożna, ale kłopot ten nie omija też kolarstwa. Wyścig Tour de France od początku był pomyślany wyłącznie jako rywalizacja mężczyzn. Zmieniło się to dopiero niedawno, po dekadach prób zorganizowania damskiego odpowiednika zawodów. O tym, ile lat to zajęło, świadczy fakt tworzenia zawodów dla pań już w latach 50.

Pomysł, jak widać, nie jest nowy, ale idei nigdy nie przekuto w coś trwałego. W kolejnych latach odbywały się różne wyścigi, ale zawody odbywały się albo tylko raz, albo przez góra kilkanaście lat z rzędu. Swoich sił próbowały rozmaite stowarzyszenia kolarskie, w tym to zarządzające Wielką Pętlą. Miejmy więc nadzieję, że tym razem będzie inaczej i zainicjowany w 2022 roku Tour de France Femmes będzie się odbywał co rok i zostanie na stałe. W jego pierwszej edycji historyczny sukces osiągnęła Polka Katarzyna Niewiadoma, która zajęła trzecie miejsce. Wypada pogratulować, szczególnie że w męskim wyścigu na podium nie stanął jeszcze żaden Polak.

Tour de France to z jednej strony wielka historia i prestiż, z drugiej skandale dopingowe, które szargają opinię tego wydarzenia. Niestety, szansa na to, że to się zmieni, jest żadna. Stawka jest bowiem zbyt duża, by nie spróbować się czymś „wspomóc”. Mimo tego dla wielu ludzi na całym świecie Wielka Pętla niezmiennie pozostaje wyjątkowym wydarzeniem, na które czekają cały rok.

10 / 100

SZUKAJ W SERWISIE

najnowsze wpisy