Niemal przez całą historię cywilizacji o losach państw i ich mieszkańców decydowali monarchowie. Kolegialne formy rządów należały do rzadkości aż do czasów nowożytnych. Z czasem jedna z nich, czyli demokracja, zyskała na znaczeniu. Jak do tego doszło? O tym, a także wcześniejszych i późniejszych próbach stworzenia bardziej egalitarnego ustroju zaraz Ci opowiem.
Demokracja a republika
Zrozumienie tego, czym jest demokracja, tylko na pozór wydaje się proste. Tego systemu sprawowania władzy nie można utożsamiać z każdym ustrojem, w którym coś do powiedzenia ma większa grupa ludzi. W tym miejscu zaznaczam, że mam na myśli również państwa, w których swoje zdanie mógł wyrazić zwykły obywatel, czyli osoba niezwiązana z elitami państwa.
Stąd właśnie jako niedemokratyczny należy uznać ustrój Republiki Rzymskiej. Owszem, w tym państwie istniał urząd trybuna ludowego, który wyrażał wolę większości wolnego społeczeństwa. Szkopuł w tym, że człowiek piastujący tę godność był niczym kwiatek przy kożuchu. W rzeczywistości rządzili patrycjusze zasiadający w Senacie. Rzym do I wieku p.n.e. był więc oligarchią.
Demokratyczna nie była także Republika Wenecka. Ogół mieszkańców wybierał dożę tylko na początku. W tym zadaniu dość szybko i na zawsze zastąpili ich elektorzy. Tych z kolei wybierali przedstawiciele szlachty wywodzący się z najbogatszych rodów kupieckich. System rządów w Wenecji przypominał więc ten znany z Rzymu. Innymi słowy, państwo było republiką, ale niedemokratyczną.
Średniowieczne demokracje europejskie
W starożytności jedynym państwem, które spełniało założenia demokracji, były oczywiście Ateny. W średniowieczu takich państw było już kilka. Niektóre z nich nawet przetrwały do naszych czasów. Co ważne, wszystkie przykłady pochodzą z Europy. Na innych kontynentach pojawiały się co najwyżej republiki będące niczym więcej niż oligarchiami szlacheckimi.
Przykładem demokracji wieków średnich jest ustrój panujący w Islandii. Pierwsze zgromadzenie tamtejszego parlamentu (Althing) miało miejsce już w 930 roku. Miało ono charakter wiecu na świeżym powietrzu, a nie obrad w jakimś budynku. Taka tradycja przetrwała wiele stuleci. Panowie w garniturach siedzący w murowanym gmachu to zjawisko istniejące dopiero od końca XIX wieku.
Długą historią rządów ludu szczycą się również Szwajcarzy. W tym kraju tradycja wybierania władz sięga czasów sprzed podpisania dokumentu łączącego trzy kantony w jedno państwo. Rozwój tego ustroju przebiegał różnie w zależności od regionu. Znamienny jest jednak fakt, że kolejne prowincje, które później wchodziły w skład Związku Szwajcarskiego, porzucały monarchiczny model rządów.
Pierwsze nowoczesne demokracje
Systemy polityczne Islandii i Szwajcarii przetrwały do dziś. Zatem można je nazwać pierwszymi nowoczesnymi demokracjami. Naturalnie przez lata podlegały zmianom. Dawniej nie było mowy o równości płci. Jednak jak na ówczesne standardy pomysł współrządzenia przez ogół męskiej części społeczeństwa i tak był rewolucyjny. Tym samym w obu krajach o wiele stuleci udało się prześcignąć Amerykanów.
Co ważne, kolektywna odpowiedzialność za kraj do dziś wpływa na silną pozycję władzy ustawodawczej. Kluczowa rola, jaką pełnili obywatele, swój wyraz znajduje zwłaszcza w Szwajcarii. Pod Alpami wiele najważniejszych spraw rozstrzyga się w referendach. Doprawdy, nie przychodzi mi do głowy żaden inny kraj, w którym demokracja byłaby aż tak rozwinięta.
Rozwój nowoczesnych państw demokratycznych
Słowo demokracja jest dziś odmieniane przez wszystkie przypadki. Można więc odnieść wrażenie, że to ustrój mocno zakorzeniony w świadomości ludzi na wszystkich kontynentach. Nic bardziej mylnego. Poza Islandią, Szwajcarią i nielicznymi komunami miejskimi takimi jak San Marino ten system rządów nie był powszechny aż do lat 90. XX wieku.
Tak, dopiero niedawno spora część świata stała się demokratyczna. Wcześniej w wielu krajach rządy tego typu bywały co najwyżej epizodem. Najlepszym przykładem jest II Rzeczpospolita, w której taki ustrój przetrwał tylko 8 lat, do przewrotu majowego w 1926 roku. Zarówno przed II wojną światową, jak i po niej w dziesiątkach państw przewijały się dyktatury, które tylko czasem udawały ludowe.
Czy nowoczesna demokracja jest… demokracją?
Starożytna ateńska koncepcja w końcu doczekała się uznania w więcej niż paru krajach. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy możemy mówić o systemach, w których obywatele naprawdę mają wpływ na politykę. Moim zdaniem w większości przypadków tak nie jest i nawet być nie może. Pełna demokracja musiałaby się opierać na nieustannych referendach, a tak nie postępują nawet w Szwajcarii.
Moim zdaniem w większości państw możemy co najwyżej mówić o parlamentaryzmie. Rola obywatela ogranicza się do wybrania przedstawiciela. Ten na ogół wykonuje polecenia kierownictwa swojej partii i różnych grup interesu. Niestety, często są one sprzeczne z interesami własnego elektoratu. Z tego powodu uważam, że niewiele mamy na świecie nowoczesnych demokracji.
Nie chcę kończyć tego wywodu całkiem pesymistycznie. Myślę więc, że i tak mamy szczęście. Przez wieki zdecydowana większość ludzi nie miała nic do powiedzenia w sprawach publicznych. Nawet wójta wybierał pan miejscowych włości. Nie do pomyślenia była też choćby elementarna równość wobec prawa. Zatem cieszmy się tym, co mamy i wierzmy, że kiedyś nowoczesna demokracja zaliczy dalszy postęp.












