podgrzewacze do tytoniu

Zwykłe papierosy dla wielu osób są już passé, ale mimo tego nie chcą rezygnować z chwili na „dymka”. Naprzeciw ich potrzebom wychodzą koncerny tytoniowe, które oferują podgrzewacze do tytoniu. Czy te urządzenia są w stanie zastąpić znaną od wieków używkę?

Jak działają podgrzewacze do tytoniu?

Pierwsze podgrzewacze do tytoniu pojawiły się w Polsce w 2014 roku i przez ten czas mocno się zmieniły. Największe koncerny tytoniowe, czyli Philip Morris International oraz British American Tobacco zastosowały w swoich produktach dość odmienne rozwiązania. Przez ten czas jednak wiele się zmieniło. Dzięki temu bez wchodzenia w technologiczne szczegóły mogę Ci przedstawić sposób działania tych urządzeń.

Jak wskazuje nazwa, podgrzewacze służą do raczenia się prawdziwym tytoniem. Pod tym względem różnią się więc diametralnie od produktów, do których wlewa się syntetyczne płyny (liquidy). Z kolei w przeciwieństwie do zwykłych papierosów w podgrzewaczach dochodzi do procesu spalania tytoniu. Po zużyciu się wkładu wyjmuje się go z urządzenia w całości.

Wkład tytoniowy nie spala się ze względu na znacznie niższą temperaturę, której jest poddawany. W przypadku podgrzewaczy wynosi ona 200℃, a nie 800-900 ℃ jak ma to miejsce, gdy sięga się po zwykłego papierosa. Producenci tych urządzeń chwalą się, że w ten sposób udaje im się wydobyć z suszu nikotynę i jednocześnie ograniczyć wchłanianie substancji smolistych przez użytkowników.

Rodzaje podgrzewaczy do tytoniu

Rynek tytoniowy jest zdominowany przez kilka światowych koncernów i nie inaczej dzieje się w przypadku segmentu podgrzewaczy. Klienci mają do wyboru wiele modeli, ale wszystkie i tak są produkowane przez trzy firmy. W Polsce kupić możesz urządzenia:

  • IQOS;
  • lil SOLID;
  • NEXONE;
  • GLO;
  • PULZE.

IQOS, lil SOLID oraz NEXONE

Pierwsze trzy produkty są wyrobami firmy Philip Morris. Kolejne jej modele są udoskonalane i zastępowane nowymi. Pierwsze podgrzewacze wyróżniały ostrza służące jako grzałki do tytoniu. Cierpiała na tym wygoda użytkowania, ponieważ przed wyjęciem wkładu trzeba było pamiętać o podniesieniu górnej części urządzenia. W przeciwnym razie tytoń pozostawał w środku.

Ten niezbyt komfortowy sposób obsługi urządzeń IQOS został wyeliminowany. Obecnie w nowych modelach wkład wystarczy wyjąć tak jak w konkurencyjnych produktach GLO. Czym więc Philip Morris próbuje się wyróżnić? Przede wszystkim wyglądem urządzeń. Zainteresowane osoby mogą przebierać w rozmiarach, wzorach i kolorach.

Wzornictwo jest bez wątpienia priorytetem dla projektantów Philip Morris. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że swoje produkty firma adresuje głównie do kobiet. Co więcej, w różnych odstępach czasu do sprzedaży wprowadza edycje limitowane. Można je (tak jak wszystkie podgrzewacze) dodatkowo personalizować przy pomocy nakładek na ustniki i stacje ładujące.

GLO

O tym, że konkurencja między dwoma gigantami rynku jest ogromna, można się przekonać na przykładzie wykorzystywania tych samych pomysłów. Projektanci British American Tobacco jako pierwsi stworzyli system podgrzewania, w którym wkład wystarczy umieścić w otworze, a potem wyjąć. To wygodne rozwiązanie po pewnym czasie pojawiło się w produktach od Philip Morris.

Koncern Philip Morris wyprzedził za to rywali pod względem podejścia do designu urządzeń. Zyskali na tym użytkownicy GLO, którzy mogą teraz wybierać wśród modeli w wielu kolorach i dwóch wariantach – grubszym i cieńszym. Choć oczywiście to subiektywne odczucie, wydaje mi się, że podgrzewacze od British American Tobacco cechuje nieco bardziej uniwersalne wzornictwo niż urządzenia konkurencji.

Co jeszcze odróżnia jedne produkty od drugich? Budowa papierosów, ilość generowanego dymu i smak tytoniu. NEO, czyli wkłady do GLO, dostępne są wyłącznie w długim wariancie. Philip Morris sprzedaje swoje HEETS także w wersji krótkiej. Oba typy wkładów pasują one do różnych urządzeń. W dwóch pozostałych kwestiach (dymu i smaku tytoniu) nic obiektywnego nie mogę powiedzieć. Swoich zwolenników mają oba rozwiązania.

PULZE

Między dwóch największych graczy próbuje wejść Imperial Tobacco. Podgrzewacze tej firmy wyróżniają się kompaktowym wyglądem. Przynajmniej na razie nie próbują być modnymi dodatkami do ubioru i torebki, ale prostymi urządzeniami. Pod względem funkcjonalności nie różnią się zbytnio od propozycji konkurencji. Tak jak jej modele trzeba je ładować po około 20 użyciach, a po podgrzaniu wkład wystarczy wyjąć.

Imperial Tobacco stara się przekonać klientów do PULZE opcją zmiany intensywności smaku. Motywacją do zakupu może być też cena. Koszt podgrzewacza jest porównywalny do wydatku na GLO, a sporo niższy niż IQOS i pokrewnych mu produktów. Przed nabyciem warto jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do pozostałych urządzeń PULZE nie wytwarzają dymu.

Zasady używania podgrzewacza do tytoniu

Podgrzewacz tytoniu to urządzenie proste w obsłudze. Pamiętać trzeba tylko o dwóch kwestiach. Pierwszą jest dbanie o regularną konserwację urządzenia. Producenci zalecają, żeby po każdej wypalonej paczce wkładów przeczyścić grzałkę. Dzięki temu uda się uniknąć smaku spalenizny, która powstaje wskutek osadzania się resztek tytoniu na metalowych częściach.

Poza tym należy pamiętać jedynie o regularnym ładowaniu. O tym, jak często trzeba to robić, można przekonać się po pierwszych dniach używania podgrzewacza. Co zrozumiałe, osoby palące więcej, muszą częściej ładować swoje urządzenia. Na szczęście producenci wyposażają je w złącza USB-C, co pozwala je ładować po podłączeniu kabla do kontaktu, powerbanka albo złącza w komputerze.

Wpływ podgrzewania tytoniu na zdrowie

Czy prawdą jest mniejsza szkodliwość podgrzewania niż palenia? W przypadku zwykłych papierosów jeszcze w latach 60. koncerny tytoniowe przekonywały, że ich wyroby nie szkodzą. Dopiero niezależne badania wykazały, że to nieprawda.

Z tego powodu zrozumiały jest duży dystans wielu osób (w tym mnie), z którym podchodzą do badań zlecanych przez producentów podgrzewaczy. Łatwo przecież dojść do wniosku, że rezultaty eksperymentów nie mogły różnić się od tych oczekiwanych przez zleceniodawców. Okazuje się jednak, że podawane przez nich informacje mają pokrycie w rzeczywistości.

Jako że mam niewielkie zaufanie do badań konsumenckich prowadzonych przez komercyjne podmioty, przytoczę Ci te wykonane przez jednostkę państwową. Przeprowadził je niderlandzki Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego.

Zgodnie z pomiarami wykonanymi przez instytut osoby korzystające z podgrzewaczy mają nawet dziesięciokrotnie mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory płuc i krtani. Wynika to ze znacznie niższej temperatury, której poddawany jest tytoń. Dzięki temu o ponad 90% spada wchłanianie:

  • metali;
  • aldehydów;
  • węglowodorów wielopierścieniowych;
  • dwutlenku węgla;
  • i kilkunastu innych toksycznych substancji.

Czy warto zastąpić papierosy podgrzewaczem?

Ostatni akapit to dobre miejsce na moralizowanie czytelników, a więc stwierdzenie, że najlepiej w ogóle nie palić. Nie mam jednak zamiaru tego robić, ponieważ wszyscy o tym wiemy. Zamiast tego wolę uznać, że do pewnego stopnia da się zastąpić papierosy podgrzewaczem tytoniu.

Przed podjęciem decyzji miej jednak świadomość, że podgrzewanie nie daje tych samych efektów co palenie. Nie chodzi mi tylko o negatywne skutki, ale również wrażenia płynące z korzystania z obu używek. Niższa temperatura tytoniu powoduje, że jego smak jest dużo słabszy, a ilość dymu przeważnie mniejsza. Do podgrzewaczy może jednak przekonywać brak nieprzyjemnych zapachów pozostających na palcach, ubraniu i zaroście.

12 / 100

Dodaj komentarz