styl dojrzalego mezczyzny

Znasz to uczucie, kiedy każde kolejne urodziny przyprawiają Cię o podły nastrój bo wiesz, że nieuchronnie zbliżasz się do granicy, która bezpowrotnie przeniesie Cię na „ciemniejszą stronę mocy”? Umówmy się – każdy facet jakoś musi sobie poradzić ze świadomością, że młodzieńcze lata to już tylko melodia przeszłości. Wchodzisz w wiek dojrzały, ale nie w wiek, kiedy jedyną radością z życia jest kompulsywne oglądanie teleturniejów czy rozwiązywanie krzyżówek. Powiem Ci jedno – życie zaczyna się dopiero po 40.

Nawet jeśli ciągle czujesz się młodo i nie chcesz rezygnować ze swojego luźniejszego stylu, to jednak pewne zmiany w Twojej szafy po prostu muszą nastąpić. Dojrzałemu facetowi pewnych rzeczy już nie wypada – im szybciej się z tym pogodzisz, tym łatwiej będzie Ci przejść przez smutny moment pożegnania się ze szczenięcymi latami. No dobra, przejdźmy do meritum. Co powinno znaleźć się w garderobie dojrzałego faceta, a co nie?

Dojrzały mężczyzna czy jeszcze dzieciak?

Jedno jest pewne – nadążyć za wszystkimi najnowszymi trendami w modzie nie jest łatwo, bo przecież co chwila w sklepach pojawiają się dziwaczne fasony ubrań, które jednak przy bliższym poznaniu zyskują w Twoich oczach. Mam rację? Eksperymentowanie z modą to pewien rodzaj odwagi i wyczucia stylu, bo przecież gdyby każdy facet ubierał ciemną koszulkę i proste dżinsy to świat były nudny.

Jeśli nigdy nie bałeś się ekstrawaganckich trendów i od zawsze lubiłeś wyróżniać się z tłumu to teraz czas na stopniowe usystematyzowanie swojego stylu. Nie chcesz chyba wyglądać jak stary piernik, który nie może pogodzić się z kolejnymi latami na karku i na siłę chce się odmłodzić? Pstrokate podkoszulki, znoszone conversy czy bojówki to dobry wybór dla nastolatka czy studenta, który jeszcze dużo nie wie o życiu. Zrezygnuj też z odważnych dodatków i niech Cię ręka boska broni przed noszeniem sportowego plecaka na co dzień – chyba nie możesz zrobić większej krzywdy sobie, a raczej swojemu wyglądowi.

Zaprzyjaźnij się z minimalizmem

Powiem Ci, że z biegiem lat zacząłem doceniać proste połączenia, które w 99% przypadków okazują się mega pomocne przy kompletowaniu codziennych stylizacji. No bo jak tu umiejętnie wkomponować neonowy t-shirt z grafiką z Twojego ulubionego serialu w strój, żeby nie wyglądać jak kompletny idiota niemający pojęcia o modzie?

Chcesz ułatwić sobie życie, a jednocześnie pracować nad stylem dojrzałego mężczyzny, którym przecież jesteś? Postaw na zwykłe, gładkie koszulki w neutralnej kolorystyce – czarny, biały czy khaki idealnie sprawdzają się jako baza nie tylko dla stylizacji z dżinsami w roli głównej, ale też z chinosami, których tak na marginesie powinno przybywać w Twojej szafie. Awangardowe wzorki na koszuli zamień na eleganckie prążki czy paski, a kolorowe sneakersy zastąp klasycznymi modelami, białymi lub czarnymi.

Za dużym i za małym ubraniom powiedz „NIE”

Złota zasada stylu dojrzałego mężczyzny? Ubrania powinny być dobrze dopasowane do kształtu sylwetki. Zapomnij o zbyt obszernych, porozciąganych koszulkach, które bardziej przypominają namiot niż porządny ciuch. Szerokie jeansy typu skejty też nie zadziałają z korzyścią dla Twojego wyglądu, a wręcz przeciwnie – nie dość, że Cię pogrubią i zaburzą proporcje sylwetki, to w dodatku będą wyglądać co najmniej tandetnie.

Nawet jeśli siłownia nie jest Twoim ulubioną miejscówką w mieście, a od biegania po parku wolisz bieganie po kolejnego browara do monopolowego, w żadnym wypadku nie powinieneś robić z siebie bezkształtnego monstrum. Ubrania w odpowiednim dla Ciebie rozmiarze w kilka sekund odejmą Ci lat i sprawią, że lepiej poczujesz się we własnej skórze. Przestrzegam jednak przed zakładaniem ultrawąskich rurek czy koszulek opinających każdą fałdkę na Twoim ciele – wiem, że bardzo byś chciał wrócić do swoich młodzieńczych lat, ale absolutnie nie rób tego właśnie w taki sposób.

Leć po mokasyny i to już!

Jestem święcie przekonany, że widok garniturowych lakierków zakładanych do dżinsów czy chinosów wcale nie jest Ci obcy, ale nie sądzisz, że jest to zbrodnia modowa porównywalna do zakładania białych skarpet dla legendarnych już klapek Kubota? Osobiście potępiam obie strategie i wiem, że istnieją 100 razy lepsze rozwiązania na co dzień i od święta. Jeśli w Twojej kolekcji butów swoje stałe miejsce do tej pory miały tylko adidasy, trampki i inne sportowe laczki to czas z tym zerwać. Wiem, że nie ma wygodniejszych butów na świecie niż sneakersy, ale coś za coś, mój drogi. Do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć – między innymi do mokasynów.

Nie wiem co masz w planach po przeczytaniu tego artykułu, ale jeśli to nic ważnego, mam dla Ciebie propozycje – leć do galerii handlowej przymierzyć stylowe mokasyny. Gwarantuje Ci, że nawet jeśli zawsze uparcie ignorowałeś ich istnienie to teraz przekonasz się, jak świetnie mogą dopełniać codziennych stylizacji. Polecam jednak mokasyny w stonowanych kolorach – czarny, granat czy brąz okazują się strzałem w dziesiątkę w każdej sytuacji. Chyba, że wolisz wyjść poza schemat smutnej, polskiej ulicy i założyć bordowe mokasyny albo takie w musztardowym kolorze? Do odważnych świat należy, ale uważaj, żeby reszta Twojej stylówki idealnie współgrała z Twoim nowym nabytkiem.

Poszukaj sprawdzonego barbera

Każdy facet miał taki etap w swoim życiu, kiedy nie do końca wiedział co chciał zrobić ze swoimi włosami czy brodą, o ile ją miał. Lata mijają, a w międzyczasie modne już były kolorowe pasemka, irokezy, tlenione włosy czy artystyczne wzorki. Prawda jest taka, że już po 30. czas skończyć z eksperymentowaniem z fryzurą i zacząć pracować nad własnym stylem. Z własnego doświadczenia wiem, że im człowiek starszy, tym bardziej docenia obecność zawodów, które jeszcze do niedawna nie były takie oczywiste.

Barber to zdecydowanie jedno z moich największych odkryć ostatnich lat i szczerze polecam regularne wizyty w salonie barberskim, w którym atmosfera bardziej przypomina męską knajpę niż salon stylizacji fryzur. Barber zajmie się Twoimi włosami w sposób profesjonalny i doradzi Ci fryzurę, dzięki której nabierzesz więcej charyzmy, ale jednocześnie nie zrobi z Ciebie starego pryka. Jeśli jesteś szczęśliwym posiadaczem bujnego zarostu to wizyta w barber shopie powinna być pozycją obowiązkową – specjalista ujarzmi niesforne włoski i dokona perfekcyjnego cięcia, dzięki któremu poczujesz się jak David Beckham, bez kitu.

Nie liczy się ilość, ale jakość

Pamiętasz te czasy, kiedy w dzieciństwie jedynym słusznym wyborem były halówki i t-shirty z bazaru, które swoją jakością nie powalały, ale przecież nie miałeś innego wyjścia? Musisz przyznać, że teraz można zwariować od ilości sklepów i galerii handlowych, które jeszcze do niedawna były zarezerwowane tylko dla mieszczuchów. Jeśli nigdy nie byłeś jakimś wielkim fanem mody to pewnie wystarczało Ci kilka podkoszulków za dwie dyszki i para dżinsów za stówkę, których jakość mogła być, ekhm, wątpliwa. No cóż, czas postawić na lepszą jakość ubrań zamiast na ich ilość – sprane t-shirty, koszule z powycieranymi brzegami kołnierzyka czy szare sneakersy, które kiedyś były białe po prostu nie pasują do stylu dojrzałego mężczyzny. Nie chodzi jednak o to, żebyś od stóp do głów ubierał się w Versace, Calvina Kleina czy inne Gucci. Pora, żebyś zaczął zwracać większą uwagę na skład ciuchów i wybierał tylko te, które mają szansę przetrwać nieco dłużej niż kilka prań automatycznych.

Żelazko zawsze pod ręką

Nie oszukujmy się – większość facetów najchętniej wyrzuciłoby ze swojego mieszkania żelazko, bo przecież ciuchy na ciele same się wyprasują. Kolego, nie tędy droga! Wiem, że zazwyczaj to Twoja kobieta dba o to, żebyś nie chodził w pomiętych ubraniach na co dzień, ale ileż można wysługiwać się ukochaną, kiedy przychodzi uprasować koszulę czy spodnie? Dojrzały mężczyzna to mężczyzna, których żadnych domowych prac się nie boi – prasowania też nie. A co jeśli żona wyjedzie do mamusi na tydzień – będziesz na nosił stylówki na „ekskluzywnego menela”. No błagam Cię – żelazko nie gryzie, no co najwyżej może Cię trochę poparzyć. Wyprasowane ubrania od razu wyglądają schludniej i dodają +10 do stylu i dojrzałości. Nie wierzysz? To zrób mały test przed lustrem – załóż pogniecioną koszulę, walnij selfika i zrób dokładnie to samą ze śnieżnobiałą, świeżo wyprasowaną koszulą. No i co mój drogi, chyba pora przeprosić się z żelazkiem, co?

Dodaj komentarz