Restomod – kiedy stare spotyka nowe w motoryzacji

stare i nowe w motoryzacji

Spis treści

Pojazdy sprzed dekad uchodzą dziś za kultowe, a wiele z nich można wręcz nazwać dziełami sztuki na kołach. W parze z zachwycającym wyglądem i luksusowym wykończeniem z rzadka idzie technika. Przez lata zmieniła się ona na tyle, że klasyczne auta i motocykle po prostu nie dorównują współczesnym maszynom. Co z nich zrobić? Restomod!

Czym jest restomod?

Pod tym określeniem kryje się zjawisko odnawiania starych pojazdów we współczesnym duchu. Innymi słowy, w wyniku modyfikacji z klasycznego samochodu lub jednośladu pozostaje głównie bryła. Resztę, czyli podzespoły i elementy wyposażenia, wymienia się na nowoczesne.

Restomod daje klasycznym samochodom niemal nowe życie. W pojeździe da się zastąpić prawie wszystko. Tylko od właściciela zależy, co poza nadwoziem zostanie zmodyfikowane. Na ogół na współczesne podmieniane są:

  • silniki;
  • koła;
  • skrzynia biegów;
  • tapicerka;
  • części zawieszenia np. wahacze.

Niekiedy dochodzi też do odrestaurowania karoserii. Nie mam na myśli wyłącznie pokrycia blach warstwą lakieru. Bywa, że w warsztacie wehikuł otrzymuje całkiem nowe nadwozie. W takich przypadkach wykorzystuje się m.in. włókno węglowe. Ten materiał cechuje jednocześnie lekkość i duża odporność na uszkodzenia. Dzięki niemu można więc obniżyć wagę pojazdu, a przy tym zachować wysokie standardy bezpieczeństwa.

Początki zjawiska restomod

Restomod nie należy do tych aktywności ludzkich, które mają udokumentowaną historię. W internecie dostępne są dwa wyjaśnienia pochodzenia tego zjawiska. Według jednego z nich początków przeróbek klasyków motoryzacji powinno się szukać w USA. To właśnie tam wiele osób miało zapałać miłością do maszyn typu muscle car.

Amerykański rodowód restomod

Wielkie auta z lat 50. (i w mniejszej liczbie także z kolejnej dekady) od dawna budzą nostalgię w wielu mieszkańcach Stanów Zjednoczonych. Niestety, w parze z wyjątkową urodą nie idzie prowadzenie tych kolosów. Co gorsza, ogromne cadillaki i inne muscle cars paliły jak smoki. Ropa była wtedy tania, a co za tym idzie, nikt nie zwracał uwagi na taką drobnostkę jak ilość litrów spalanych na 100 mil.

Kiepskie właściwości jezdne (przynajmniej jak na obecne czasy), a do tego paliwożerność skłaniały wiele osób do modyfikowania swoich muscle cars. Samochody dostawały jednostki napędowe i elementy zawieszenia przystające do współczesnych standardów. Z czasem trend przerabiania aut rozszerzył się na inne kategorie – modele sportowe, limuzyny, a nawet małe pojazdy miejskie takie jak Mini Cooper.

Europejska geneza restomod

Według innej teorii moda na modyfikacje starych pojazdów zaczęła się w Szwajcarii. Za pioniera restomod uważa się Fritza Egli. Od dziecka interesowały go motocykle, co wpłynęło na całe jego życie. Gdy był już dorosły, brał udział w zawodach na torach wyścigowych. Wcześniej, jako zdolny nastolatek, zmodyfikował brytyjski motocykl Vincent Black Shadow. Ze standardowej maszyny z lat 40. lub 50. (nie wiadomo, z którego roku był jego model) stworzył ścigacza.

Fritz Egli nie poprzestał na jednym motocyklu. W kolejnych latach przerabiał kolejne jednoślady. Szczególnie upodobał sobie maszyny z Japonii. W swoim życiu stworzył restomody z wielu modeli Hondy i Kawasaki. Szwajcar wyprzedził więc samych Japończyków, w tym najważniejsze postaci sceny restomod z lat 70. – Hideo „Pop’s” Yoshimurę i Mamoru Moriwakiego.

Przykłady aut odnowionych w duchu restomod

Restomodem może stać się każde auto. W segmencie samochodów najczęściej modyfikuje się pojazdy sportowe. Wśród nich dużą reprezentację mają maszyny takich marek jak Porsche, Lamborghini oraz Dodge.

Porsche 911 od Lab Eleven

W zestawieniu przykładowych restomodów nie mogło zabraknąć któregoś z pojazdów koncernu ze Stuttgartu. Lab Eleven oferuje modyfikacje obejmujące wymianę tapicerki, reflektorów i karoserii. Firma nie zapomina oczywiście o silnikach. Na życzenie klienta może mieć on:

  • moc 302 KM lub 335 KM;
  • prędkość maksymalną na poziomie 285 km/h bądź 291 km/h;
  • przyspieszenie od 0 km/h do 100 km/h na poziomie 4,6 s albo 4,8 s.

Lab Eleven to jeden z wielu warsztatów, które zajmują się przeróbkami ikonicznego modelu Porsche. Jeśli posiadasz nowszy, czyli 911s z lat 90., i masz dużo pieniędzy, możesz zgłosić się do sławnego w branży zakładu Singer.

Lamborghini Diablo od Eccentrica

Dla jeszcze zamożniejszych posiadaczy klasycznych samochodów propozycję ma marka z Włoch. Eccentrica postanowiła odrestaurować 19 sztuk jednego z najbardziej znanych modeli aut sportowych.

W cenie wynoszącej jedyne 5,5 mln złotych szczęśliwy nabywca otrzyma samochód:

  • pokryty karoserią z włókna węglowego i tytanu;
  • nowymi felgami o średnicy 19 cali;
  • silnikiem V12 o mocy 550 KM i 5,7 l pojemności;
  • jeżdżący z prędkością wynoszącą do 335 km/h;
  • przyspieszający od 0 km/h do 100 km/h w czasie 3,5 s.

Dodge Charger Tantrum od Speedkore

Nie wiem, czy pojazdy akurat tego koncernu da się uznać za popularne restomody. W Europie większym wzięciem pewnie cieszy się BMW. Za oceanem Dodge jest jednak kultowy. Wśród modeli tego producenta za klasyk amerykańskiego wozu może uchodzić Charger Tantrum z przełomu lat 60. i 70., którego Speedkore wzbogacił o:

  • nową karoserię, oczywiście z włókna węglowego;
  • silnik V8 o mocy 1650 KM i pojemności 9 l;
  • wrażenia z jazdy z prędkością do 220 km/h;
  • przyspieszanie od 0 km/h do 100 km/h w 5,1 s;
  • przekładnię z 6 biegami;
  • felgi o rozmiarach 19 cali z przodu i 20 cali z tyłu;
  • LED-owe reflektory.

Nie tylko samochody, czyli restomodowe motocykle

Fritz Egli, Hideo „Pop’s” Yoshimura i Mamoru Moriwaki już zasugerowali, że restomodami nie muszą być tylko samochody. W późniejszych czasach znaleźli swoich naśladowców. Jednym z nich był Hiroyuki Nakamura. Ten zwykły serwisant jednośladów w połowie lat 90. przekształcił swoją małą firmę w warsztat unowocześniający klasyczne motocykle.

Obecnie AC Sanctuary to już coś znacznie więcej niż serwis wykonujący dodatkową usługę. Za tę świadczoną przez Nakamurę i jego pracowników trzeba zapłacić tysiące dolarów. W zamian za to klient może liczyć na pieczołowite zajęcie się jego jednośladem. Każdy pojazd jest rozkładany co do śrubki, a następnie montowany na nowo według pomysłu serwisantów i konstruktorów.

W swoim dwukołowym restomodzie właściciel może spodziewać się wielu nowych części, w tym elementów wyprodukowanych przez samo AC Sanctuary. Dzięki temu kolejne życie dostają przede wszystkim wehikuły z lat 70., w tym modele Kawasaki, takie jak Bull Dock czy Zephyr.

Gdzie leży granica restomod? O czym trzeba pamiętać?

Zjawisku odrestaurowywania pojazdów trudno zarzucić dużą popularność. Przerabianie samochodów i motocykli po prostu dużo kosztuje. Osoby, które mają pieniądze, mają też możliwości. Niestety, nie zawsze potrafią skorzystać z nich we właściwy sposób. Czasem jednak restomod się nie opłaca.

Tuning a restomod

Nie ma jednej, uniwersalnej zasady określającej, gdzie leży granica modyfikacji auta. Jeśli zainteresował Cię restomod, pamiętaj przede wszystkim o tym, że Twój pojazd powinien w jak największym stopniu przypominać ten, który przed laty opuścił fabrykę.

Nowy silnik czy tapicerka należą do podstawowych modyfikacji, ale nie są nimi dodatki typowe dla tuningu. Spoiler z tyłu czy podświetlane podwozie znacznie wykraczają poza to, przez co rozumie się restomod.

Restomod a żółte tablice rejestracyjne

Jest jeszcze coś, o czym trzeba pamiętać. Restomod mimo wszystko zawsze prowadzi do głębokiej ingerencji w podzespoły pojazdu. Jeżeli więc jesteś posiadaczem zabytkowego auta lub jednośladu, to po przeróbkach stracisz żółte tablice. Tym samym przepadną Ci zniżki na ubezpieczenie OC.

17 / 100

SZUKAJ W SERWISIE

najnowsze wpisy