Polskie komedie, które rozbawiły mnie do łez

film komediowy

Spis treści

Polskie komedie, szczególnie w ostatnich latach, nie cieszą się zbytnim uznaniem. Nie oznacza to jednak, że w naszej narodowej kinematografii brakuje udanych produkcji tego typu. Po odrzuceniu takich tytułów jak Och, Karol, Porady na zdrady czy Listy do M. pozostaje całe mnóstwo kultowych tytułów. Zobacz, jakie propozycje znalazły się na mojej liście!

Sami swoi (1967) – każdy widział, każdy zna

Zacznę od klasyka, którego widziałeś z pewnością. A jeśli tak, to na pewno zgodzisz się ze mną, że w takim zestawieniu nie może go zabraknąć. Sami swoi to produkcja w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego, a jej fenomenalny scenariusz napisał Andrzej Mularczyk. Opowiada o losach dwóch nienawidzących się rodów – Kargulów i Pawlaków. Rodziny mieszkały na Kresach, a następnie przeniosły się na odzyskane tereny. Ich wzajemna zawiść trwa od wielu, wielu lat, a na ekranie osiąga apogeum.

Ta produkcja (i dwie kolejne części) to studnia bez dna, jeśli chodzi o kultowe powiedzonka i cytaty. „Kargul, podejdź no do płota!” – tego nie da się zwyczajnie przeczytać. To wybrzmiewa w głowie nagrane głosem Wacława Kowalskiego. Poza nim w filmie wystąpili m.in. Zdzisław Karczewski, Władysław Hańcza czy Witold Pyrkosz.

Film powstawał Na Dolnym Śląsku, w Lubomierzu, gdzie co roku odbywa się Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych. Można tam spotkać wielu polskich aktorów, twórców znanych tytułów i innych artystów. Odbywają się koncerty i pokazy filmowe. Znajduje się tam również Muzeum Kargula i Pawlaka.

Teściowie (2021) – jakże wspaniała nowość!

Teraz czas na film dość nowy i, moim zdaniem, bardzo niedoceniony. Nie odbił się szerokim echem wśród publiczności, a naprawdę jest na co popatrzeć. Akcja komedii połączonej z ostrym dramatem rozgrywa się w dzień ślubu. Opowiada o tytułowych teściach, którzy organizują wesele swoich dzieci. W dwa małżeństwa pochodzące ze skrajnych światów wcielili się: Maja Ostaszewska, Marcin Dorociński, Izabela Kuna i Adam Woronowicz.

Reżyserem filmu został Jakub Michalczuk, a scenariusz powstał na podstawie sztuki Marka Modzelewskiego. Ostaszewska i Dorociński zagrali parę z wyższych sfer, a Kuna i Woronowicz dość ubogie i proste małżeństwo. Zorganizowali oni przyjęcie weselne dla swoich dzieci, które w dzień ślubu zdecydowały jednak go nie brać. A skoro wszystko było już gotowe, to impreza musi się odbyć…

Dzień świra (2002) – lekcja angielskiego i nie tylko

Scenę, w której Marek Kondrat uczy Michała Koterskiego języka angielskiego, zna każdy szanujący się obywatel. Dzień świra to majstersztyk w reżyserii Marka Koterskiego. W filmie wystąpili m.in. Andrzej Grabowski, Cezary Pazura czy Joanna Sienkiewicz. Historia opowiada o losach Adasia Miauczyńskiego, czyli mężczyzny w średnim wieku, który zakończył nieudane małżeństwo i zmaga się z wieloma kłopotami dnia codziennego. Jest bardzo specyficzny – ma wiele natręctw, bywa agresywny i cierpi z samotności. Choć wszystko to brzmi brutalnie i gorzko, to jego nieszczęścia i zachowania potrafią rozbawić do łez. To opowieść o nauczycielu, który nienawidzi świata i życia. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla facetów w wieku średnim.

Cicha noc (2017) – Listy do M. w lepszym wydaniu

Polskie komedie świąteczne to głównie zło. Dzieje się tak, bo to w 99% oblane bożonarodzeniowym lukrem płytkie opowieści miłosne. Zupełnie inaczej jest w przypadku Cichej nocy Piotra Domalewskiego, która mimo osadzenia w świątecznym czasie, jest absolutnie warta uwagi. W produkcji wystąpili: Arkadiusz Jakubik, Dawid Ogrodnik, Tomasz Ziętek, Paweł Nowisz, Tomasz Schuchardt czy Maria Dębska.

Ogrodnik wcielił się w postać młodego chłopaka, który niczym niespodziewany gość, dla którego szykuje się dodatkowy talerz, powraca do domu na święta. Krewni zupełnie się go nie spodziewali, bo wiedzą, że pracuje za granicą. Okazuje się, że nie jest to zwyczajna wizyta, a bohater ma mocne powody, które sprowadziły go do Polski. Jeśli jeszcze nie widziałeś tego filmu, to koniecznie nadrób zaległości, bo gwarantuję Ci, że takiej wigilii jeszcze nie przeżyłeś.

Jak rozpętałem drugą wojnę światową (1969) – szalony sen żołnierza

Kolejna propozycja to produkcja tylko dwa lata młodsza od Samych Swoich. Powstała na podstawie powieści Kazimierza Sławińskiego, a jej reżyserem został Tadeusz Chmielewski. Głównym bohaterem tytułu jest Franciszek Dolas, żołnierz, który uważa, że to on spowodował wybuch II wojny światowej. Cała produkcja trwa prawie 4 godziny, bo składa się z kilku części. W kolejnych segmentach bohater wędruje przez Austrię, Jugosławię czy Włochy, aby finalnie dotrzeć do swojej polskiej ojczyzny.

W roli pechowego żołnierza wystąpił Marian Kociniak. W obsadzie znaleźli się także Kazimierz Rudzki, Emil Karewicz czy Wirgiliusz Gryń. Dziś rzadko robi się tak długie filmy i pewnie współcześnie tytuł ten powstałby jako miniserial i właśnie w ten sposób polecam Ci go obejrzeć (o ile jeszcze nie widziałeś tego arcydzieła!). Trzy części pozwalają na idealne podzielenie seansów.

Chłopaki nie płaczą (2000) – czasami jednak płaczą…

… a szczególnie, gdy trafią na genialną, polską komedię. Reżyserem filmu jest Olaf Lubaszenko, a za scenariusz odpowiada Mikołaj Korzyński. Główni bohaterowie produkcji to dwójka spokojnych przyjaciół, z których jeden jest skrzypkiem. Pewnego dnia zatrudnia dla swojego kumpla dwie seksworkerki, co pociąga za sobą sporo konsekwencji. Przez jedną noc chłopaki ładują się w kłopoty z mafią, z których dość trudno się wydostać.

Niemal każda rola w tym filmie stała się ikoniczna. Wystąpili tutaj przecież Maciej Stuhr, Michał Milowicz, Cezary Pazura, Michał Zbrojewicz czy Anna Mucha. Zbrojewicz w różowym sweterku z gruszką, młodziutki Stuhr w okularach czy Milowicz jako Bolec z finezyjnie wygolonym zarostem to klasa sama w sobie. To film, który stał się hitem niemal od razu, ale i dziś przyciąga do siebie kolejnych widzów, którzy ciągle odnajdują w nim coś nowego. Nieważne, ile razy to obejrzysz, i tak będziesz się śmiać – obiecuję!

Seksmisja (1983) – królestwo kobiet

Akcja filmu Juliusza Machulskiego rozgrywa się w 2044 roku. Głównymi bohaterami są Maks (Jerzy Stuhr) i Albert (Olgierd Łukaszewicz), którzy w latach 90. zgodzili się na hibernację. Gdy po kilkudziesięciu latach snu wracają do żywych, okazuje się, że świat wygląda zupełnie inaczej, niż go zapamiętali. Bardzo możliwe, że są jedynymi mężczyznami na Ziemi. Gdy byli zahibernowani, doszło do wyginięcia facetów i na świecie żyją same kobiety. Maks i Albert wzbudzają ogromne zainteresowanie wśród niewiast, ale bycie przedmiotami badań zupełnie im nie odpowiada. Cóż zatem zrobić? Oczywiście decydują się na ucieczkę.

To fantastyczna opowieść science-fiction, która do dziś pozostaje jednym z najbardziej rewolucyjnych i wyjątkowych filmów w historii polskiej kinematografii. Poza Stuhrem i Łukaszewiczem w produkcji wystąpiły m.in. Bożena Stryjkówna, Barbara Ludwiżanka, Hanna Stankówna, Beata Tyszkiewicz, Ewa Szykulska czy Bogusława Pawelec. Plejada ówczesnego kina sprawiła, że Seksmisja zdobyła mnóstwo nagród i stała się jednym z największych klasyków naszego rodzimego kina. Nie znam chyba nikogo, kto nie uwielbiałby wracać do tego hitu.

Poranek kojota (2001) – miłość jest trudna

Podobnie jak w filmie Chłopaki nie płaczą w tej propozycji mamy do czynienia z Maciejem Stuhrem i Michałem Milowiczem. Pierwszy z nich wciela się w głównego bohatera produkcji, Kubę, który zakochuje się w partnerce Brylanta (Milowicz). Dziewczyna jest piękną piosenkarką i również zaczyna darzyć Kubę uczuciem. Niestety na drodze do szczęścia zakochanych staje nie tylko obecny facet dziewczyny, lecz także jej ojciec.

Na całej tej sytuacji najbardziej cierpi Kuba, który wpada w ogromne problemy. Reżyserem produkcji jest Olaf Lubaszenko, a scenariusz napisał Mikołaj Korzyński. Na ekranie oprócz Stuhra i Milowicza pojawiają się m.in.: Tomasz Dedek, Janusz Józefowicz czy Karolina Rosińska. W Poranku kojota najzabawniejszą funkcję pełnią fenomenalne dialogi. Czasami zaledwie jednym zdaniem bohater wzbudza po prostu lawinę śmiechu.

Najmro. Kocha, kradnie, szanuje (2021) – PRL w wydaniu fantastyczno-komediowym

Czas na kolejną nowszą produkcję w zestawieniu. Najmro. Kocha, kradnie, szanuje to oparta na faktach opowieść o Zdzisławie Najmrodzkim, który w PRL-u znany był jako „król złodziei”. Specjalizował się nie tylko w napadach i kradzieżach, ale także w unikaniu konsekwencji i uciekaniu milicji. W jego postać wcielił się Dawid Ogrodnik, a poza nim w filmie pojawiają się także Jakub Gierszał, Robert Więckiewicz czy Dorota Kolak.

W komedii śledzimy losy Najmrodzkiego, który w efektowny sposób okrada sklepy czy samochody. Pewnego razu poznaje piękną kobietę, a ta natychmiastowo skrada jego serce. Żeby stworzyć szczęśliwy związek, Najmro musiałby się nieco zmienić. Czy jest na to gotowy i czy ta relacja ma jakiekolwiek szanse, przekonasz się podczas seansu. Ten film to perełka nie tylko ze względu na fabułę i scenariusz, ale także przez efekty wizualne.

Kiler (1997) – jak zostałem mordercą

Juliusza Machulskiego spokojnie można nazywać królem polskiej komedii, ponieważ to kolejna jego produkcja, która znalazła się w tym zestawieniu. W roli głównej w Kilerze wystąpił Cezary Pazura. Wcielił się w taksówkarza, który omyłkowo został aresztowany jako morderca. Z niewoli wyswobadza go gangster, co nieco komplikuje sprawę, ponieważ jednocześnie oczekuje od taksówkarza wypełnienia przestępczej misji. Niemałą rolę w losach Kilera odgrywa pewna dziennikarka. W filmie poza Pazurą zobaczysz m.in. Małgorzatę Kożuchowską, Jerzego Stuhra, Janusza Rewińskiego czy Katarzynę Figurę. Kiedy ta produkcja leci gdzieś w telewizji, zawsze muszę zatrzymać się na danym kanale.

Jeśli masz jakieś inne propozycje lub nie zgadzasz się z którąś pozycją z mojego zestawienia, to koniecznie daj znać w komentarzu. Stwórzmy razem bazę najlepszych polskich komedii ever!

17 / 100

SZUKAJ W SERWISIE

najnowsze wpisy