Kończąc studia wyższe pewnie snułeś wielkie plany o zrobieniu międzynarodowej kariery niczym Steve Jobs czy Elon Musk. choć może nie są to do końca dobre przykłady – pierwszy kompletnie darował sobie kontynuowanie nauki po ukończeniu szkoły średniej, a drugi rzucił studia na prestiżowym Uniwersytecie Stanforda w Dolinie Krzemowej, choć zebrał się w sobie do zrobienia licencjatu po uzyskaniu stypendium na Uniwersytecie Pensylwanii. Koniec końców, w życiu chodzi przede wszystkim o to, żeby robić to, co się kocha i zbijać na tym niezłą fortunę. Dlatego powinieneś poważnie zastanowić się nad swoim życiem zawodowym. Jeśli każdego ranka kompletnie nie masz motywacji do zwleczenia się z ciepłego łóżka, a przebywanie w pracy przez niekończące się 8 godzin dziennie przyprawia Cię o mdłości – może to być pierwszy sygnał do tego, abyś w końcu podjął odważną decyzję odnośnie swojej przyszłości.

Natura ludzka już tak została zaprogramowana, że niemal każdy boi się nowych doświadczeń i radykalnych zmian. Nawet jeśli uważasz się za faceta z krwi i kości to nie oznacza, że perspektywa nowych wyzwań zawodowych ma po Tobie spłynąć jak po kaczce. Zapewne obiło Ci się o uszy pewne powiedzonko: „Czasem trzeba zrobić dwa kroki wstecz, by zrobić dwa do przodu”. Banał jakich mało? Może brzmieć jak frazes wyjęty prosto z wykładu coachingowego, jednak zastanów się, czy Twoja obecna praca daje Ci mega frajdę i poczucie spełnienia. Jeśli nie, to chyba jednak coś tutaj nie gra. Czasy, kiedy znalezienie dobrej pracy graniczyło z cudem już dawno minęły. Teraz wielu pracodawców wręcz bije się o wykwalifikowanego pracownika i ty możesz być jednym z nich, jeśli tylko dasz sobie na to szansę.

Rozwój zawodowy

Człowiek uczy się przez całe życie – o tym chyba nie trzeba Cię przekonywać. Każdy nowy rok przynosi kolejne zmiany w wielu branżach – nawet pani Jadzia z osiedlowego sklepu powinna rozwijać swoje umiejętności marketingowe, żeby zwiększyć obroty swojego przybytku. Cóż, życie bywa brutalne szczególnie dla osób, które tkwią w jednym miejscu, nie dając sobie ani cienia możliwości na lepsze jutro, nawet jeśli na „dziś” nie mają co narzekać. Popatrz obiektywnie na swoją sytuację zawodową i odpowiedz sobie szczerze, czy grzana przez Ciebie posadka jest szczytem Twoich marzeń. Powinieneś się poważnie zastanowić, czy kilkanaście lat na tym samym stanowisku to dla Ciebie najlepsza ścieżka kariery.

Tkwienie w jednym miejscu jeszcze nikomu nie pomogło w osiągnięciu sukcesu na skalę światową, a wręcz przeciwnie – stało się powodem, dla którego wielu facetów osiadło na laurach, nie walcząc o lepszą pozycję zawodową i zadowalając się wygodnym życiem pod kloszem. Jeśli zatem czujesz, że stać Cię na znacznie więcej, a Twój szef nie jest skory do wysyłania Cię na szkolenia, kursy czy konferencje branżowe podnoszące kwalifikacje, to wiedz, że coś się dzieje. I to  wcale nic przyjemnego. Jeśli chcesz pozostać w obiegu, prężnie rozwijać swoje zdolności i przy tym nieźle podreperować swój domowy budżet, powinieneś usiąść wygodnie w fotelu, wziąć ulubione piwko z lodówki i zastanowić się nad swoim życiem. Im wcześniej zdasz sobie sprawę, że tkwisz w potrzasku, tym lepiej dla Ciebie.

Gęsta atmosfera w zespole

Relacje międzyludzkie odgrywają kluczową rolę w sukcesie zawodowym. Prawdą jest, że pracujesz na własny rachunek i zwracasz uwagę na potrzeby swoje i swojej rodziny. Jednak nie uważasz, że gdy Twój kolega z sąsiedniego biurka podkłada Ci kolejne miny to czas na podjęcie kilku stanowczych kroków? Umiejętności i kompetencje są ważne, ale to czynnik ludzki odgrywa główną rolę w funkcjonowaniu zespołu. Nie ma znaczenia, czy pracujesz w fabryce samochodów, jesteś przedstawicielem handlowym czy może zapracowałeś sobie na wysokie stanowisko w międzynarodowej korporacji. Jeśli nie umiesz nawiązać dobrych kontaktów ze kolegami z pracy, a myśl o wigilii firmowej od razu przyprawia Cię o podły nastrój, masz poważne podstawy do tego, żeby poszukać sobie czegoś innego. Oczywiście wszystkie „kwasy” powinieneś wyjaśniać sobie na bieżąco, jednak pytanie, czy Twoja dobra wola wystarczy, żeby Twój zespół choć w najmniejszym stopniu mógł zasłużyć na miano „zintegrowanego”. Na relacje w firmach czasem pomagają firmowe spotkania „przy wódeczce”, dlatego zanim zmienisz pracę możesz wypróbować ten jakże staropolski sposób.

Stres gigant

Nie da się bez niego żyć – to oczywiste. Legenda głosi, że działa motywująco, jednak ta teoria najczęściej upada wraz z nadejściem pierwszego poważnego kryzysu w firmie. Jeśli zaliczasz się do grupy szczęściarzy, dla których stres to taki trochę motor napędowy, a do tego uwielbiasz działać pod presją – należy Ci się ogromny szacunek. Jednak zdecydowana większość światowej populacji pod wpływem ogromnego stresu nagle zapomina, ile to jest 2+2, a zamiast do kawy wsypać cukier, wsypuje sól. Cóż, nie każdy rodzi się z umiejętnością panowania nad swoimi emocjami i potrafi przekuć stres w pozytywny bodziec do działania.

Każdy lekarz powie Ci, że nadmierny stres do pierwszy krok w stronę trumny. Brzmi dość brutalnie, ale takie są właśnie smutne realia ludzkiej egzystencji. Wiele badań dowodzi, że prawdopodobieństwo wystąpienia zawału serca u nas, mężczyzn, jest zdecydowanie wyższa niż u płci przeciwnej. Lepiej nie próbuj swojego szczęścia, jeśli czujesz że poziom stresu, który codziennie zapewnia Ci przełożony albo sam generujesz przez swoją nadgorliwość, zdecydowanie przekracza Twoją odporność. Oczywiście zmiana pracy to nie gwarancja, że kolejna posada okaże się krainą mlekiem i miodem płynącą. Niestety, rzeczywistość czasem uderza po twarzy jeszcze mocniej niż Mike Tyson za swoich najlepszych czasów, ale pozbycie się zbędnego stresu powinno pomóc Ci wyrównać tą nierówną walkę.

Jeśli nie wiesz, o co chodzi…

…to chodzi o pieniądze. Tylko zdeklarowani idealiści nie zwracają uwagi na zasobność swojego portfela. Nie ma nic złego w przywiązywaniu dużej wagi do kasy – w ostatecznym rozrachunku to przecież po to zaharowujesz się jak wół. No może jeszcze dla swojej własnej satysfakcji, ale ta często jest jednak tłem dla miesięcznego wynagrodzenia. Spójrz na stan swojego konta bankowego i zastanów się, czy kwota którą pojawiła się przed Twoimi oczami jest adekwatna do ilości pracy, jaką zasypuje Cię szef i inny „życzliwi” koledzy ze wspólnego okrętu nazywanego „firmą”.

Jeśli ilość zer na Twoim koncie kompletnie rozbiega się z Twoimi oczekiwaniami, to najwyższy czas wziąć sprawy w swoje ręce. Oczywiście nie oczekuj, że domagając się podwyżki rzucając kwotą „z kosmosu” cokolwiek wskórasz. Prośba o zwiększenie wynagrodzenia powinna być poparta rzeczowymi argumentami i znajomością aktualnej sytuacji rynkowej, ale nie daj się wykorzystać. Zwłaszcza gdy widzisz, że kumpel w innej firmie zajmujący podobne stanowisko zarabia od Ciebie więcej. Dużo więcej.

Spełniaj marzenia

Zawsze chciałeś otworzyć własną firmę, ale zawsze coś Cię przed tym zatrzymywało? Praca „na etacie” a prowadzenie własnej działalności gospodarczej to zupełnie dwie różne bajki. Oczywiście przed podjęciem decyzji o rzuceniu pracy w imię utopijnej wizji założenia marki o światowym rozgłosie powinieneś poważnie przeanalizować swoje położenie. Zanim podejmiesz jakiekolwiek kroki, najpierw skonsultuj się ze swoją ukochaną. Nie rób niczego za jej plecami – niech tylko ktoś dowie się wcześniej o Twoich planach, a możesz całkowicie zapomnieć o ciepłych obiadkach, wypranych skarpetkach czy seksie przez miesiąc. Albo dwa. Tak na poważnie, to nigdy nie ma idealnego momentu na założenie swojej firmy. Czekając na „ten” moment tylko oszukujesz samego siebie i tak naprawdę nie masz jaj, żeby stanąć po drugiej stronie barykady.

Jeśli jednak wiesz czego chcesz, masz w głowie dobry biznesplan, chcesz iść do przodu i przestać być popychadłem i sługusem innych, powinieneś spróbować swoich sił jako pełnoprawny przedsiębiorca. Nigdy nie jest za późno, żeby stać się swoim własnym szefem. Zwłaszcza, gdy Twoja obecna praca to tylko pot, krew i łzy.

Dodaj komentarz