toksyczny zwiazek

Jaki on zły, jak mógł Ci to zrobić, co za palant! – znasz to? Ile razy słyszałeś o sobie, że coś jest z Tobą nie tak? Twoja była/obecna kobieta oskarża Was o zło tego świata, wszystkie koleżanki jej wtórują i wieszają na Tobie przysłowiowe psy. Wam pozostaje tylko otrzepać kolana i iść dalej, często z bagażem doświadczeń pt. może rzeczywiście dałem ciała. Jakkolwiek by nie było, postaram się nieco odczarować mit toksycznego faceta, który jest winien zła tego świata. Bo przecież kobiety nie są takie święte, ja je malują. Potrafią być toksyczne i wpuścić jad do życia najlepszego faceta pod słońcem.

Toksyczny związek to synonim toksycznej miłości, z której trzeba się miksować najszybciej, jak tylko się da! Toksyczne kobiety są świetnymi manipulatorkami, potrafią zamydlić oczy do tego stopnia, że nawet potraktujesz je w kategorii ofiary, dobrej, porządnej duszyczki, która chce od Ciebie jedynie wsparcia. Przecież ona nie jest zła, ona chce być z Tobą, liczysz się Ty i Twoje potrzeby. Ona chce cię poznać, chce wejść do twojego świata. Owszem, chce. A potem pozna Twoje słabości i zaatakuje niczym modliszka czerpiąc z tego dziką satysfakcję. Owinie Cię w sidła, staniesz się ofiarą samego siebie z poczuciem winy, wierząc, że Ona ma zawsze rację. Brzmi jak przykład z kiepskiego romansidła. Niekoniecznie.

Podpowiem Ci co zwiastuje nieuniknioną porażkę.

Toksyczna kobieta jest roszczeniowa

Chodząca pani roszczenie nie daje od siebie w relacji absolutnie nic. To typowy biorca, który oczekuje od Ciebie tego, że ulepisz się z jej gliny. Będziesz takim dostawcą przyjemności. Kupuj kwiaty, czekoladki, pocieszaj jak ma zły dzień, praw komplementy, finansuj jej zachcianki. Nie, nie jest to synonim księżniczki. Toksyczna kobieta jest skupiona wyłącznie na swoich przyjemnościach.

Umówmy się – każda kobieta jest trochę próżna i rośnie gdy jej facet o nią dba, pokaże, że może na niego liczyć. Ale, ale…są granice „dobroci”. Jeśli laska nie daje nic z siebie, jej najważniejszą kwestią do rozstrzygnięcia jest to jaki kolor będzie miała na płytce paznokcia podczas gdy Ty masz zrobić zakupy – uciekaj jak najdalej. Potem będzie tylko gorzej!

Kontrola i zazdrość

Umówmy się, zazdrość w związku jest potrzebna. Podobnie, jak flirt. Niepewność, podsycanie sobie takich smaczków pt. złowiłeś mnie na haczyk, ale nie zwinąłeś żyłki do końca jest mega sexy. Kręci nas zdobywanie, to, jak kobieta o siebie dba. No nie powiecie mi, że zawsze lubicie widok swojej kobiety w dresach. Jest super, czujecie się razem swobodnie, ale no musi być ten płomień, przynajmniej raz na jakiś czas i koniec kropka. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Związek budujemy na szacunku, zaufaniu i szczerości – brzmi jak banał, ale no bez tego ani rusz. Schody zaczynają się wtedy, jak kobieta idzie odrobinę za wysoko. Nie możesz za bardzo o siebie zadbać, bo pewnie jakaś koleżanka z pracy ma na Ciebie oko. Nie możesz wyjść z kumplami, bo na bank idziesz na laski. Twój telefon jest niczym open space – wie jakie wysyłasz i dostajesz smsy, zna Twoje hasło na fejsa i maila, listę połączeń zna na pamięć niczym telefon do przyjaciółki. Każe Ci się meldować za każdym razem spóźniasz się AŻ 5 MINUT! To naprawdę nie zwiastuje niczego dobrego – potem będzie już tylko gorzej. Oczywiście próbuj tłumaczyć, rozmawiać, ale jak po „entym” razie słyszysz tą samą śpiewkę – uciekaj.

To Twoja wina!

Bo przecież nie jej! Jak mogłeś mi to powiedzieć, jak mogłeś mi to zrobić. To Twoja wina, że mam zły dzień. Jakbyś się zapytał to byś wiedział co czuję, teraz jak tego nie zrobiłeś, jest mi źle, gasnę przez Ciebie. Nie nadajesz się do niczego – źle to zrobiłeś, źle umyłeś naczynia, w ogóle źle, źle, źle. Dzień był beznadziejny! Znasz to z autopsji – słyszysz często tego typu teksty? Poczekaj, jeszcze trochę, a zaczniesz w nie wierzyć. A jeszcze jak dojdzie do tego: co byś beze mnie zrobił. Gdyby nie ja…- no właśnie, co? Co będzie gdyby nie ona? Świat się nie zatrzyma, a Ty nie będziesz czuł się jak niewolnik i to jeszcze niczego nie wart niewolnik…już rozumiesz, co próbuję Ci przekazać?

Dodaj komentarz